
Sybiraczka
Wincenty Pałdyna pragnął tylko jednego, by jego dzieci nie doświadczyły koszmaru wojny. On walczył w dwóch wojnach: w Wielkiej Wojnie oraz wojnie z bolszewikami. Widział jak giną ludzie, jak wielu z nich wraca do domu okaleczonych fizycznie i psychicznie. I chociaż nie wiadomo jak człowiek starł się, to obrazy wojenne powracały w snach i nie dawały o sobie zapomnieć. Dlatego miał nadzieję, jak i wielu ludzi, że do kolejnej wojny nie dojdzie. Niestety nadzieje okazały się płonne, a Wincentego powołano do wojska. W domu pozostała żona z dziećmi, gosposia i jej mąż.
Przyszłość zaczęła jawić się w czarnych barwach. Strach i niepewność stały się codziennym towarzyszem, ale najgorsze dopiero miało nadejść. Pewnego dnia Rosjanie załomotali do drzwi i kazali Pałdynom spakować się. Rodzina wyruszyła w nieznane, ponieważ Rosjanie nie byli skorzy mówić, gdzie wywożą Polaków. Jedno tylko było pewne, że podróż będzie trudna i zbierze swoje żniwo wśród słabszych. Chłód, głód, choroby stały się nieodłącznym elementem podróż i tułaczki.
Najtrudniej czyta się powieści oparte na faktach, bo nie można powiedzieć, że autora poniosła fantazja i wyjątkowo doświadczał swoich bohaterów. Tu scenariusz napisało życie i był on jednym z najokrutniejszych, bo to człowiek zgotował piekło na ziemi drugiemu człowiekowi.
Jestem pełna podziwu dla Sylwii Kubik, która tak wiernie oddała realia czasów wojny, w tym zsyłki na Sybir. Zebrała wspomnienia świadka tamtych okrutnych czasów i pokazała to wszystko z perspektywy małej dziewczynki. „Sybiraczka” jest hołdem pamięci dla ludzi, którzy doświadczyli terroru Rosjan i nie poddali się. Do końca mieli nadzieję, że wrócą do Polski. Dla niektórych była to podróż w jedną stronę, bo zostali pokonani przez głód, choroby i katorżniczą pracę w ekstremalnych warunkach. A zasada była prosta, kto nie pracuje, ten nie je, ale nawet ci co pracowali nigdy nie byli pewni czy dostaną jeść. Wystarczyło, że nadzorca uznał, że nie wyrobiono normy dziennej i zesłaniec wracał męczony i głodny. Dla nas jest to niewyobrażalne jak można było przetrwać w tak surowych warunkach, mając tylko racje głodowe.
Najgorsze było to, że dzieci chciały jeść, a rodzice często nie mieli o im dać Głód oszukiwano wodą, ale wiadomo, że długo tak się nie da. Marzenie o suchej kromce chleba czy zupie mlecznej wydaje nam abstrakcyjnym marzeniem, bo obecnie mamy wszystko. Ale czytając wspomnienia pani Haliny, o tym że ludzie do ostatniego okruszka zjadali chleb, zaczynamy sobie uświadamiać że nasz bezpieczny świat może w każdej chwili lec w gruzach. I to co uważamy za oczywistość może nam zostać odebrane.
Dlatego gorąco wam polecam „Sybiraczkę”, by każdy z nas pamiętał o tamtych strasznych czasach i dbał by nie powtórzyły się. Jest to opowieść o przetrwaniu mimo ciężkich warunków, nadziei, że wróci się do kraju, pielęgnowaniu polskości na obczyźnie i człowieczeństwie, mimo podłych warunków.


Dziękuję Wydawnictwu Emocje Plus Minus za otrzymaną książkę.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
tytuł: Sybiraczka
autor: Sylwia Kubik
wydawnictwo: Emocje Plus Minus
data wydania: 05.11.2025
ilość stron: 336
ocena: 9/10





