30/22 Nowe początki Aleksandra Rak

Czasami przeszłość dopada nas dokładnie wtedy, kiedy wydaje nam się, że już nigdy nas nie odnajdzie. Wchodzi nieproszona, otula niechcianymi wspomnieniami, obezwładnia strachem.

I to już jest koniec, nie ma już nic. Tak niestety jest. Przeczytałam ostatnie zdanie w “Nowych początkach” Aleksandry Rak. Poznałam najskrytsze tajemnice bohaterów i czuję teraz tylko pustkę, bo historia zatoczyła koło.

Siostry przeszły trudną, momentami bolesną drogę. Musiały zmierzyć się z wieloma problemami, nie tylko bieżącymi, ale przede wszystkim z tymi z przeszłości. A rozdrapywanie starych tematów, często owianych tajemnicą nie jest łatwe. Jestem przekonana, że wyszły z tego mocniejsze. Uwierzyły, że w rodzinie jest siła i wzajemne wsparcie ma ogromną moc.

Nie wszyscy okazali się być ludźmi wartymi uwagi. Na pewno Nora nie zasługuje na miano matki. Jest to kobieta na wskroś egoistyczna, która nie liczy się z uczuciami innych osób. I mimo szczerych chęci nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania. Nora traktowała rodzinę instrumentalnie, gdy widziała z tego korzyści. I mimo, że z początku wydawało się, że bardzo kocha swoją córkę Patrycję, to z czasem okazało się, że stosowała wobec niej szantaż emocjonalny, co zachwiało poczuciem własnej wartości u Patrycji.

Siostry zaczęły ze sobą rozmawiać. Nie było im łatwo ze względu za zadawnione żale i nieporozumienia. Jednak pomimo lęku przed odrzuceniem, strachu przed nieznanym, postanowiły na nowo ułożyć wzajemne relacje. Niemałą zasługę miał tu Ludwik, który starał się wspierać każdą z córek i chociaż czasami brakowało mu sił i argumentów, to on trwał przy nich. Pokazywał im jak ważna jest rodzina i szczera rozmowa o bolesnych sprawach. Bo są tematy, które ranią, nawet gdy minie mnóstwo czasu. Nie rozwiązane konflikty, niepotrzebne tajemnice, które kładą się cieniem na relacjach rodzinnych.

Historia Martyny, Patrycji i Klaudii pokazuje, że rodzina może się zjednoczyć, chociaż na początku wszystko wskazywało, że zgody między siostrami nie będzie. Każda z nich miała inne oczekiwania co do rodziny, a w dodatku w samotności zmagała się z własnymi problemami. I każda z nich musiała uporać się ze swoją przeszłością. Bo są sprawy, które rozwiązać musimy sami. Nikt nie jest w stanie za nas tego zrobić. Może co najwyżej wspierać dobrym słowem i trwać przy nas. Reszta i tak do nas należy.

Strach jest jak choroba. Nieleczona rozwija się, pogłębia, aż w końcu zajmuje cały umysł i całe serce, nie pozwalając normalnie funkcjonować. Podsuwa obrazy, podsyca emocje, doprowadza do szaleństwa…
Na blogu znajdziecie “Czas wyborów” oraz “Niełatwe powroty

Polecam waszej uwadze cały cykl “Pensjonat na wzgórzu”, który należy czytać chronologicznie. Dajcie się porwać pięknym opisom przyrody bieszczadzkiej i poznajcie historię sióstr, w której aż kipi od emocji. Dajcie się zaprosić do pensjonatu, który prowadzi Ludwik wraz z Klaudią. I niech was nie zmyli sielski widok, bo w każdej rodzinie są problemy, tylko nie każdy o nich mówi. Ważne jest jednak to, by umieć znaleźć rozwiązanie swoich problemów i docenić członków swojej rodziny, bo nic nie jest nam dane na zawsze. Życie i zdrowie jest bardzo ulotne. Dlatego spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą. O czym niestety przekonały się siostry. I chociaż poniosły bardzo dużą stratę, to dała ona im siłę by zjednoczyć się.

Dziękuję Aleksandrze Rak, że ponownie zaufała mi i mogłam objąć patronatem “Nowe początki”.

Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami. Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni. 

  • Tytuł: Nowe początki
  • seria: Pensjonat na wzgórzu t.3
  • autor: Aleksandra Rak
  • data wydania: 23 lutego 2022
  • wydawnictwo: Dragon
  • ilość stron: 320
  • ocena: 8/10
Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.