
Świat był tak skonstruowany, że ludzie na ogół szanowali zawód policjanta. Choć wielu z nich wolało to robić na odległość.
Szanta
Szanta kojarzy się z rejsem jachtem i bezkresem morza czy jeziora. Śpiewając rytmiczną piosenkę łatwiej się pracuje, ale też miło spędza czas przy ognisku lub w tawernie. Snując opowieści o znanych mazurskich żeglarzach i przywołując lokalne legendy. Jest klimat, bo w koło otacza piękna przyroda mazurskich jezior.
Dlatego nie dziwię się, że autor Wojciech Wójcik na tło swojej powieści „Szanta” wybrał jezioro Bełdany, które z czasem stało się ważnym świadkiem wydarzeń, które miały miejsce w różnych latach.
Już na wejściu wpadłam na scenę z samobójstwem właściciela willi, która ma być muzeum poświęconym żeglarstwu i właścicielowi. I już byłam przekonana, że teraz będzie dochodzenie w sprawie samobójcy, gdy okazało się, że liczba trupów zaczęła dramatycznie wzrastać. Ktoś za cel obrał sobie kobiety, którym obcinał włosy a następnie mordował. Strach zajrzał w oczy nie tylko pracownicom muzeum, ale też okolicznym mieszkańcom. Rozpoczęło się śledztwo policyjne, ale też i prywatne. Osób, którym zależało na odkryciu prawdy jest sporo, a prym wśród nich wiedzie Helena, Hubert Lange i Jagoda Matusiak. Każda z tych osób ma swoje sekrety, ale łączy ich wspólny cel, poznać prawdę o Preussie i zamordowanych kobietach.
Prawda okazuje się dobrze ukryta, a jej historia sięga kilkadziesiąt lat wstecz.
Człowiek jest najniebezpieczniejszym z drapieżników. I mimo przypisywanej mu inteligencji często postępują nieracjonalnie.
Autor ponownie zafundował czytelnikowi historię, w której istotna jest przeszłość dla współczesnych wydarzeń. Ułożył szaradę, w której każda informacja ma znaczenie, chociaż z początku wydaje się nieistotna. Dopiero zebranie wszystkich elementów daje prawdziwy obraz wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości i teraz.
Nie liczcie na łatwe rozwiązanie zagadki śmierci Preussa. Autor zadbał o to, by ta historia była odpowiednio zagmatwana, ponieważ duża ilość bohaterów też nie ułatwi wam zadania. Oprócz prowadzonego śledztwa, czytelnik otrzymuje lokalne legendy, opisy jeziora Bełdany i okolicznych miejscowości.
Czuć wakacyjny klimat tych miejsc, chociaż akcja powieści dzieje się wiosną. Do tego dochodzi historia nieszczęśliwej miłości, problemów małżeńskich, traumy i licznych tajemnic oraz złych decyzji, które zmieniły życie wielu osób.
A w tle pobrzmiewa szanta „Król Mazur”, w której tkwi klucz do rozwiązania zagadki, który już sami musicie znaleźć. Na pewno nie będziecie się nudzić podczas czytania.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i s-ka.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni.
- tytuł: Szanta
- autor: Wojciech Wójcik
- data wydania: 29.04.2025
- wydawnictwo: Zysk i s-ka
- ilość stron: 540
- ocena: 8/10








