37/22 Małe zbrodnie Magdalena Majcher

Przemoc eskaluje latami. Osoba ją stosująca konsekwentnie sprawdza cierpliwość i wytrzymałość swojej ofiary. Stopniowo posuwa się coraz dalej. Początkowo pokrzywdzony nawet nie wie, że właśnie padł ofiarą przemocy. Bo przemoc to przecież siniaki, krew, urazy, a ” beze mnie nic nie znaczysz” to wyraz miłości, nie przemocy. Człowiek zaczyna dopuszczać do siebie myśl, że rzeczywiście nie potrafi, nie rozumie, do niczego się nie nadaje. Zaczyna wierzyć w to, bo powtarzane każdego dnia kłamstwo w końcu staje się prawdą.

Książek o problemach społecznych na rynku wydawniczym jest bardzo dużo. Poruszają one takie tematy jak przemoc w rodzinie – psychiczna, fizyczna i ekonomiczna, alkoholizm. Jednak ile by nie napisano książek, to i tak nie wyczerpano by tematów. Po prostu skala problemów jest tak olbrzymia i dotyka tak wiele osób, że należy ciągle przypominać ludziom, że mogą zmienić swoje życie i skorzystać z pomocy instytucji dedykowanych takim sprawom. Niestety wiele ofiar przemocy najzwyczajniej w świecie boi się prosić o pomoc. Czują się zaszczute, nic niewarte. I tak było w przypadku Lidii, głównej bohaterki powieści “Małe zbrodnie” Magdaleny Majcher.

Lidia nie miała lekko w życiu. Wychowywała się w domu, w którym ojciec terroryzował żonę i córki. Zastraszona matka nie potrafiła przeciwstawić się tyranowi, przez co dzieci wyrosły na niepewne i zahukane kobiety. Zwłaszcza Lidia, która jest z natury nieśmiała, mająca trudności w nawiązywaniu kontaktów. Jako młoda dziewczyna zakochuje się w chłopaku, który jawi się jej niczym królewicz z bajki, ponieważ pochodzi z rodziny posiadającej duże gospodarstwo rolne. To właśnie wielkość posiadanych gruntów świadczy o wartości człowieka, tak myśli teściowa, która nie pała sympatią do synowej.

Teściowa jest znakomitym przykładem osoby toksycznej, która dzień po dniu sączy negatywne zachowania wobec Lidii. I nie ważne jak bardzo będzie starała się młoda kobieta, to i tak nigdy nie zyska uznania w oczach teściowej. Sposób postępowania jaki przyjęła kobieta wobec żony syna jest przerażający. W pewnym momencie obie kobiety zaczynają żyć w dziwnej symbiozie, jedna znęca się psychicznie a druga w uległy sposób czeka. Lidia nie widzi dla siebie ratunku. I mimo że jest poniżana, źle traktowana nie tylko przez teściową, ale i męża, to przez bardzo długi czas nie widzi dla siebie ratunku. Biernie przyjmuje swój los. Chociaż są momenty, gdy próbuje wyrwać się z tej chorej sytuacji, to miłość do dzieci zwycięża i wraca ona do domu mając nadzieję, że mąż i teściowa zaprzestaną znęcania się nad nią. Jednak to co wymyśliła teściowa, to przekracza ludzkie pojęcie. Szokuje i wzbudza niedowierzanie, że człowiek jest zdolny do takich czynów.

Kata czynią z człowieka inni ludzie, choć przecież to zło też nie zaczęło się od nich, oni również dostali je w spadku. Zło jest cierpliwe. Może czekać nawet kilkadziesiąt lat, żeby zebrać plony. Przechodzi z pokolenia na pokolenie, wypatrując najsłabszego ogniwa, które się mu podda, i wówczas zaciera z satysfakcji ręce.

“Małe zbrodnie” są powieścią inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Dlatego emocje, które mi towarzyszyły podczas czytania były zwielokrotnione w odczuciach. Historia dzieciobójczyni, którą żyła cała Polska ma drugie dno. Na dramat, którego doświadczyła Lidia złożyło się bardzo wiele czynników. Począwszy od doświadczeń wyniesionych z rodzinnego domu, po dramat, który rozgrywał się przez wiele lat w małżeństwie Lidii i Andrzeja. Autorka relacjonuje wydarzenia krótko i treściwie sprawiając, że to czytelnik ma sam dokonać wyboru, kto jest dobry a kto zły. Jednakże w tej historii nie ma zero jedynkowych postaci. Na wybory dokonywane przez bohaterów miało wpływ wiele czynników. Czytając o przebiegu śledztwa, wielokrotnie łapałam się na tym, że całe postępowanie było bardzo utrudnione. Zmowa milczenia, która panowała w rodzinie od wszelkiej biedy można zrozumieć, bo to co dzieje się w domu ma w nim pozostać. Nie należy o tym mówić obcym i tej zasady trzymała się Lidia oraz jej rodzina. Jednakże niezrozumiałe jest milczenie mieszkańców wsi i udawanie, że nie wiedzieli, że źle się dzieje u Gładochów. Tak uważa wiele osób, dlatego pomoc osobom krzywdzonym jest bardzo trudna. Jeżeli ofiara przemocy sama nie zacznie zmieniać swojego losu, to nikt nie będzie w stanie pomóc.

Ale jest też natychmiastowe osądzenie Lidii przez społeczeństwo, bez czekania na wydanie wyroku przez sąd. Ludzie oglądając relacje telewizyjne wydali wyrok nie zagłębiając się w poznanie faktów. A że sprawa była bardzo medialna, bo o to ujęto dzieciobójczynię, to sami rozumiecie, że emocje wzięły górę. Bo większość z nas nie wyobraża sobie krzywdzić dzieci, a co dopiero je zabijać zaraz po narodzinach. Brzmi koszmarnie. A najgorsze jest to, że to wydarzyło się naprawdę. Po raz kolejny udowodniono, że pisze najlepsze scenariusze życie.

Polecam wam “Małe zbrodnie” Magdaleny Majcher.

Na blogu znajdują się opinie o następujących książkach autorki:

Wszystkie pory uczuć. Wiosna,
 Stan nie! błogosławiony,
 Obcy powiew wiatru.

Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni. 

  • Tytuł: Małe zbrodnie
  • autor: Magdalena Majcher
  • data wydania: 26 stycznia 2022
  • wydawnictwo: W.A.B.
  • ilość stron: 288
  • ocena: 8/10
Otagowano , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.