36/22 Córka generała Magdalena Witkiewicz

Nie zawsze w życiu możemy postępować tak, jak byśmy chciały – powiedziała, patrząc nieobecnym wzrokiem gdzieś w dal. – Czasami inni podejmują za nas decyzje i po wielu latach okazują się one trafne. Wtedy jesteśmy im wdzięczni, że pokierowali nas w odpowiednią stronę.

Długo zbierałam się by napisać opinię o “Córce generała” Magdaleny Witkiewicz. I powodem tego stanu nie było, że przeczytana książka mi się nie podobała. Po prostu musiałam poukładać sobie co chcę wam przekazać. Jakie przemyślenia nasunęły mi się, gdy poznałam losy Elise, Andrzeja, Haliny i Józka.

Kończyłam czytać “Córkę generała”, gdy na Ukrainie trwała już wojna i tak o to fikcja literacka dotycząca wojny stała się naszą codziennością. Miało to zasadnicze przełożenie jak odebrałam przeczytaną książkę. Wydarzenia, które do nie dawna mogłam spotkać na kartach różnych powieści w wątkiem historycznym, nagle stały się realne aż do bólu. Zmienił się tylko okupant i kraj okupowany.

Zastanawiające jest to, w jaki sposób jeden mały człowiek może namieszać w głowie, wydawałoby się, mądrym ludziom.

Ale wracając do przeczytanej powieści, to chcę podkreślić jak bardzo nienawiść zmienia ludzi. Elisa jest córką niemieckiego generała, który za wszelką cenę chroni ją przed napływem informacji o zbliżającej się wojnie. Nie rozumie ona dlaczego Niemcy, Polacy i Żydzi nienawidzą się. Trudno jej się pogodzić się z rosnącą falą nienawiści oraz uwielbieniem wobec Hitlera. Jej brat już od najmłodszych lat miał wpajane przez ojca, że tylko bezgraniczne oddanie się ideologii głoszonej przez Wodza ma sens. W imię tej idei należy zniszczyć każdego kto nie jest Niemcem. Dlatego związek Elise z Andrzejem można potraktować jako mezalians, bowiem Niemka pod żadnym pozorem nie powinna zadawać się z Polakiem.

Nie możemy martwić się czymś, na co nie mamy wpływu. Możemy tylko zrobić wszystko, by się przygotować na tę okoliczność.

Miłość między młodymi rozkwita wbrew wszystkiemu. Mimo rosnącego zagrożenia Elisa i Andrzej spotykają się i ustalają gdzie spotkają się, gdy wojna zakończy się. Jakże jest ta zasada aktualna dzisiaj, aby uzgodnić z rodziną miejsce spotkania, gdyby rodzina z jakiejś przyczyny została rozdzielona.

W “Córce generała” jest kilku narratorów, którymi są Elise, Halina, Andrzej i Józek. Każde z nich dzieli się wspomnieniami z okresu wojny, a te wspomnienia jak elementy układanki wskakują na właściwe miejsce tworząc pełny obraz z wydarzeń, których doświadczyli bohaterowie. I chociaż niejednokrotnie narażali swoje życie czy to w walce z okupantem, czy też pomagając ludziom przetrwać zawieruchę wojenną.

Zawsze jest w życiu coś za coś. I dlatego nie ma sensu się zastanawiać nad wyborami, których nigdy nie mieliśmy szansy dokonać. Życie jest tak pomyślane, że decyzje podejmujemy tylko raz. Gdy wybierzemy złą drogę i pobłądzimy w lesie, możemy zawrócić, ale przy wyborze drogi życiowej jest nieco inaczej. Czasu nie można cofnąć.

Halina dokonała czynu heroicznego decydując się pomóc Racheli. Może nie zdawała sobie sprawy z niebezpieczeństwa jakie jej groziło, gdyby Niemcy dowiedzieli się, że pomaga Żydówce. A może nie bacząc na konsekwencje pomagała, bo czuła że pomoc należy się każdemu człowiekowi bez względu na jego nację. Komu jeszcze pomogła i co z tego wynikło? Odpowiedź znajdziecie w książce.

Autorka napisała historię o niezwykłej sile przyjaźni, która bez względu na panujące okoliczności przetrwała. Udowodniła jak wielką wolę przetrwania mają kobiety, które niejednokrotnie same musiały mierzyć się z trudami codziennego życia, bo mężczyźni walczyli o wolność kraju. Czasami historia była wyidealizowana, by za moment udowodnić czytelnikowi, że nic nie jest dane nam na zawsze. Spokój, bezpieczeństwo i szczęście łatwo zniszczyć, i często człowiek nie ma na to najmniejszego wpływu. Tak jak było to w przypadku Racheli i jej rodziny. Jeden donos nastolatka spowodował, że rodzina straciła życie.

Też kiedyś myślałem, że dzieci nie mogą być złe – westchnął Andrzej. – Ale dzieci chłoną wszystko, co powiedzą im rodzice. Jakby to, co usłyszą codziennie w domu, powtarzały kilka razy głośniej i naśladowały zachowanie rodziców ze zdwojoną siłą.

Dlatego doceniajmy, to co posiadamy. Radujmy się, że jesteśmy zdrowi i bezpieczni, a rodzina jest przy nas. Jak łatwo to wszystko jest stracić, możecie przekonać się czytając “Córkę generała”, ale też śledząc wiadomości jakie napływają z Ukrainy. Nie można tego pominąć milczeniem, bo historia lubi się powtarzać, a niektóre osoby nie uczą się na błędach historii. A szkoda, bo oszczędziłoby to cierpienia wielu ludzi.

Dopiero po latach doszedłem do wniosku, że bohaterem nie jest ten, kto sięga po broń, lecz ten, kto, nie używając broni, potrafi skutecznie powstrzymać innych, by po tę broń nigdy nie sięgnęli.

Zachęcam was do przeczytania “Córki generała”, ponieważ autorka napisała historię, którą nie tylko czyta się z dużym zainteresowaniem, ale też sprawiła, że czytelnik co jakiś czas zatrzymuje wzrok na czytanym tekście i zaczyna zastanawiać się dokąd prowadzi fanatyczna nienawiść i chęć podboju innych narodów. Jest to opowieść o ludziach, którzy mimo przeciwności losu starali się zachować swoje człowieczeństwo i cieszyć się każdym przeżytym dniem.

Jaką cenę należy zapłacić, by uratować swoją ojczyznę, rodzinę i siebie? Piętno przeżyć wojennych pozostaje w ludziach do końca ich życia i nie daje o sobie zapomnieć.

Na blogu znajdziecie opinie o książkach Magdaleny Witkiewicz, które zrecenzowałyśmy:.

Szkoła żon
Pierwsza na liście
Jeszcze się kiedyś spotkamy
Szczęście pachnące wanilią 
Listy pełne marzeń
 Pudełko z marzeniami
 Biuro M

Opinia powstała we współpracy z wydawnictwem Skarpa Warszawska.

Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni. 

  • Tytuł: Córka generała
  • autor: Magdalena Witkiewicz
  • data wydania: 23 lutego 2022
  • wydawnictwo: Skarpa Warszawska
  • ilość stron: 382
  • ocena: 9/10
Tagi , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.