
Świat jest pełen takich toksycznych ludzi, ale mądrość człowieka polega na tym, żeby tych toksycznych ludzi omijać z daleka, a nie być zabawką w ich ręku.
Wyspa luzu
W tym pędzącym codziennym życiu, w gonitwie myśli, łapiemy się na pewnej refleksji. Nie ważne jak bardzo będziemy się starać, to i tak możemy nie zdążyć zrobić wszystkiego w zaplanowanym czasie. W końcu na nasze działanie wpływ ma szereg czynników z zewnątrz. I chyba nie ma nic gorszego, gdy w nasze życie wtrącają się inni, którzy wiedzą lepiej co będzie dla nas lepsze.
Ludzie lubią się ekscytować emocjami innych, żyć cudzym życiem. Szczególnie wtedy, kiedy nie mają odwagi żyć w pełni własnym.
Michał i Natalia mieli plany na przyszłość, wziąć ślub i skończyć studia prawnicze. Plan dobry, chęci były, tylko w pewnym momencie coś zaczęło się psuć między młodymi. A właściwie od momentu ogłoszenia zaręczyn. Matka Michała przestała kryć niechęć do przyszłej synowej i robiła wszystko by nie doszło do ślubu. A do tego te plotki, pojawiające się zewsząd, gdy ślub został odwołany. Obwinianie, pomówienia, wyalienowanie, tego właśnie doświadczyła Natalia. Brak obiektywnej prawdy, zrozumienia i ludzkiej empatii. W takich warunkach nie można żyć, trzeba zmienić środowisko i zacząć wszystko od nowa.
Daj na luz, doceń tu i teraz. Jeśli nie masz na coś wpływu, to zaakceptuj to, a wszystko pozostałe możesz zmienić.
Takie przesłanie płynie z książki „Wyspa luzu” Jolanty Kosowskiej, ale i ono nie jest jedyne. Autorka po raz kolejny zabiera czytelnika nie tylko do świata bohaterów literackich, ale też pokazuje ciekawe miejsca w Europie. Tym razem mamy możliwość pobytu na wyspie Kos, zwanej wyspą luzu. Tu czas płynie wolniej, a mieszkańcy celebrują każdą chwilę, nie przejmując się chwilowymi niedogodnościami. Poznajemy odmienny styl życia, który uświadamia nam w jakim dzikim pędzie my żyjemy i jak dużą presję odczuwamy każdego dnia.
Ale wyspa Kos to tylko tło wydarzeń, których doświadczyli Natalia i Michał. Dzięki ich wspomnieniom mamy możliwość poznać ich motywy postępowania. A obraz, który nam się wyłania wcale nie jest tak kolorowy. Michał jest uzależniony od wpływu matki i bezwzględnie jej się podporządkowuje mimo że jest dorosły. Strach przed ponoszeniem konsekwencji swego działania i wygodnictwo, sprawia że nie walczy o swoją miłość. Za to bez skrupułów wszystkich wkoło obwinia za swoje niepowodzenia w związku z Natalią. Uległy, strachliwy, bez kręgosłupa moralnego i nie potrafiący samodzielnie myśleć, taki jest Michał jako student. Natalia natomiast jest szczera, odpowiedzialna i empatyczna. Tylko jej ufność wobec ludzi ją gubi i dostarcza wielu łez.
Dobrze opakowany fałsz wygląda często bardziej wiarygodnie niż najprawdziwsza prawda.
Zapraszam was na „Wyspę luzu”, gdzie czas płynie wolniej, a człowiek ma możliwość na spokojnie przemyśleć swoje dotychczasowe życie i podjąć odpowiednie kroki ku lepszemu.
A jeżeli chcecie się więcej dowiedzieć o książce, to zapraszam was do wysłuchania wywiadu z Jolantą Kosowską.
Czytam dla przyjemności objęło patronatem „Wyspę luzu” 😍.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- tytuł: Wyspa luzu
- autor: Jolanta Kosowska
- ilość stron: 266
- wydawnictwo: Zaczytani
- data wydania: 5.02.2025
- ocena: 8/10







