197/21 Moje Wuhan Adam Gauder

Nie wiem ile w tym prawdy, ale podobno niemowlęta obcałowywane przez matkę po całym różowym ciałku są w dorosłym życiu bardziej podatne na całusy. Moja mama pewnie miała inne sprawy na głowie, niż mizianie bobasa.

Na koniec roku chcę wam zaserwować garść refleksji nad mijającym rokiem, życiem. Do takich wniosków doszłam po lekturze zbioru opowiadań “Moje Wuhan”, które napisał Adam Gauder. Sama antologia jest objętościowo niewielka, bo zaledwie 92 strony, a zwiera 9 opowiadań. Jednak treść i przesłanie każdego z opowiadań potrafi wywołać mnóstwo emocji. Autor w prosty sposób opisał scenki z życia Jerzego, który zarazem jest narratorem. Czy każde opowiadanie dotyczy tego samego Jerzego? Według mnie nie. Raczej imię miało symbolizować mężczyznę, który zmaga się z wieloma rozterkami w życiu, w niektórych momentach nawet ze swoimi demonami, jak uzależnienie od używek i jednocześnie walki ze swoimi wadami.

Bez zbędnych opisów, które by wprowadzały czytelnika w stan emocjonalny bohatera, poznałam przemyślenia Jerzego. Jego motywy postępowania, obawy i lęki. Autor nie rozdrabnia się, opisuje migawki z życia Jerzego w prosty sposób. Ja nazwałabym to, że każda emocja została określona zero jedynkowo lub jak kto woli w prostych żołnierskich słowach. Bez zbędnego rozczulania się nad losem bohatera. Popełnił błąd to musi ponieść konsekwencje. Podoba mu się kobieta, to niech pokaże to i zawalczy o nią, a nie rozczula się nad sobą. W końcu jest mężczyzną! Czasami zagubionym, innym razem zachowującym się jak Piotruś Pan i mający za nic stabilizację życiową. Aby za moment nasz bohater odkrył, że pora wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć uczciwie żyć i w końcu zająć się swoim dzieckiem.

W chwilach zwątpienia na Jerzego czekają pokusy, które pozwolą zapomnieć mu o problemach. Ale przekonał się już, że używki nie rozwiążą jego problemów. Dają mu tylko złudne poczucie, że jakoś to będzie. Jednak nie o to chodzi by jakoś było, ale żeby było dobrze. Dlatego warto rozmawiać o swoich wątpliwościach z zaufanymi osobami, które nie tylko wysłuchają, ale też wesprą dobrym słowem.

Założyłem, że jak mi coś nie wyjdzie w życiu, to nie muszę się napić ani palić, bo to nie rozwiązuje problemu, a może go tylko pomnożyć i że można to z kimś przegadać i wspólnie pomyśleć o rozwiązaniu. Tak jak to robią inni, nie załamują rąk i nie upijają się z tego powodu, natomiast proszą o radę lub pomoc. Nic w tym złego, nie jest to też oznaka słabości. Po to żyjemy w gromadzie, by sobie pomagać.

Jeżeli lubicie krótkie formy literackie, które skłaniają do refleksji nad życiem, to “Moje Wuhan” będzie idealną lekturą. Męskie spojrzenie na problemy, które dotyczą wielu osób, jest ciekawym doznaniem. Nie często bowiem zdarza się by mężczyzna opowiadał jak postrzega problem zwykłego człowieka z jego wzlotami i upadkami. Tak po męsku, krótko i treściwie, bez nadmiernych opisów.

Wśród 9 opowiadań każdy znajdzie coś dla siebie. Mnie najbardziej spodobały dwa opowiadania “Żona” oraz “Powrót ze szpitala”. Wyrażały bardzo dużo empatii w stosunku do żony i matki.

Dziękuję autorowi za egzemplarz do recenzji.

Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni. 

  • Tytuł: Moje Wuhan
  • autor: Adam Gauder
  • data wydania: 2020
  • wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
  • ilość stron:  92
  • ocena: 6/10

Otagowano , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *