
Dobre wspomnienia są cenną rzeczą, żyją z nami tak długo, jak my żyjemy. Niestety, te złe tak samo.
Słoneczne tarasy kojarzą się z wypoczynkiem i latem. Gdy mamy więcej wolnego czasu chętnie korzystamy ze słonecznych kąpieli. Chyba nie wielu z nas zdaje sobie sprawę, że te słoneczne kąpiele mają leczniczy wpływ na nasze zdrowie. Wiadomo, że nadmiar może szkodzić, ale w rozsądnych dawkach jest lekarstwem na gruźlicę.
Tak w latach trzydziestych XX wieku leczono w sanatoriach, oprócz podawania leków. A skąd to wiem? Otóż przeczytałam książkę „Słoneczne tarasy” Danuty Chlupowej, która nie tylko zabrała mnie w podróż w czasie i mogłam towarzyszyć Joannie Kasperskiej i jej rodzinie oraz znajomym, ale przede wszystkim dała mi cenną lekcję historii z medycyny i historii Polski. Autorka po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzynią łączenia fikcji literackiej i faktów historycznych. Bogata bibliografia pozwala zgłębić temat medyczny.
Jednak powróćmy do Joanny Kasperkiej, która została doświadczona przez los. Najpierw jako dziecko musiała wraz z matką przeprowadzić się do wujostwa, bo jej ojciec zbankrutował, a następnie popełnił samobójstwo. I gdy wydawało się, że teraz los uśmiechnął się do Joanny, bo była hołubiona przez wujostwo, to z czasem się to zmieniło. Zachowanie wuja wobec wychowanki pozostawiało wiele do życzenia. Jednak ani matka, ani ciotka, które udawały, że nic nie zauważają. Przypadek sprawił, że Joanna zapisała się do szkoły pielęgniarek. Była to decyzja, która odmieniła jej życie.
„Słoneczne tarasy” to historia kobiet, które nie bały się wziąć sprawy w swoje ręce i zdobyć wykształcenie, które pozwoli im znaleźć pracę. W latach 30. XX wieku nie była to popularna postawa wśród kobiet. Wiele kobiet z domów dobrze sytuowanych wolało być na utrzymaniu męża i pełnić rolę pani domu. Nieliczne z nich angażowały się w pracę charytatywną by wspomóc potrzebujących, tak jak matka i ciotka Joanny. Natomiast los kobiet gorzej sytuowanych był tragiczny. Często obarczone licznym potomstwem starały się pogodzić opiekę nad nim z pracą na roli czy w fabryce.
Autorka nie tylko zwraca uwagę czytelnika na sytuację kobiet w okresie międzywojennym, ale też przedstawia realia walki z gruźlicą i profilaktyki, która była powszechna w tamtym czasie. Opisuje proces kształcenia pielęgniarek i funkcjonowanie sanatorium na Kubalonce. Oczywiście w powieści nie zabraknie wątku romantycznego, który doda kolorytu czytanej historii.
„Słoneczne tarasy” to powieść wypełniona emocjami oraz faktami historycznymi, które czytelnik chłonie jak gąbka. Dla mnie była to cenna lekcja historii i żałuję, że tak szybko skończyła się. Teraz czekam na drugi tom, a wy czym prędzej sięgnijcie po tę książkę.
Czytam dla przyjemności patronuje „Słonecznym tarasom”.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami. Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni.
- Tytuł: Słoneczne tarasy
- cykl: Pielęgniarki t.1
- autor: Danuta Chlupova
- data wydania: 12.03.2025
- wydawnictwo: Książnica
- ilość stron: 320
- ocena: 8/10







