
Czas działał przeciwko starym ludziom. Nie planowali kolejnych wakacji, remontów. Najchętniej nie wychodziliby z domu, żeby nie kusić losu.
Brzydcy ludzie
Brzydcy ludzie, pomarszczeni, przygarbieni, często z ograniczoną sprawnością umysłową i fizyczną. Tak, starość nie udała się Panu Bogu. I chociaż zaklinamy rzeczywistość i maskujemy upływający czas na naszej skórze, to biologii nie oszukamy. Przychodzi taki dzień, że z przerażeniem stwierdzamy, że coś z nami jest nie tak. Zaczynamy się zapominać, już nie jesteśmy tacy sprawni jak kiedyś, a nasi rówieśnicy jeden po drugim umiera. A najgorsze jest to, że nie możemy zatrzymać tego procesu, a jedynie starać się spowolnić zachodzące w nas zmiany. Jednak by to zrobić, to trzeba przyznać się samemu przed sobą, że powstał problem, który należy rozwiązać.
Jednak zanim to nastąpi, to w nas narasta bunt. Jak to?! Mam być zależny/a od drugiej osoby i ciągle kontrolowany/a? Szok i niedowierzanie, by z czasem przemieniło się w akceptację tego stanu.
I w takiej sytuacji znajduje się Henryk, który skończył 80 lat. Mężczyzna jest zbulwersowany postępowaniem córki i zięcia. Nie zgadza się na traktowanie go jak zramolałego starca, którego należy zamknąć w czterech ścianach pod stałą kontrolą. Rozpoczyna się walka o niezależność i próba z pogodzeniem się, że niestety w organizmie zachodzą nieodwracalne zmiany. Jest to trudny czas dla całej rodziny.
Nieśmiertelność w pewnym sensie zapewnia potomstwo. Ludzie umierają, ale jakaś ich część odradza się w następnych pokoleniach. Człowiek żyje znacznie dłużej niż pamięć o nim.
Problem starości i opieki nad starszymi ludźmi poruszyła Żaneta Pawlik w książce „Brzydcy ludzie”. Bez zbędnego lukru pokazała jak wygląda codzienne życie rodziny, w której jest senior. Jest to niezwykle trudna sytuacja dla wszystkich. Dorosłe dziecko czuje się odpowiedzialne za los rodzica i stara się zapewnić jak najlepszą opiekę, czasami jest ona nadmierna i przytłacza seniora. Z drugiej strony senior zaczyna czuć się osaczany i nieustannie kontrolowany, a przecież on wie co robi. Dochodzi do zamiany ról społecznych i licznych konfliktów, które doprowadzają do kłótni i przykrych słów. Każda ze stron czuje się zraniona i źle potraktowana.
Dlatego Henryk walczy o swoją niezależność, chce żyć tak jak kiedyś i tylko kolejne klepsydry z nazwiskami jego znajomych przypominają mu, że i jego czas się kończy. Z nieufnością i wrogością podchodzi do kolejnych pomysłów córki, ponieważ bardzo się boi, że w końcu zabierze mu możliwość samostanowienia o sobie. Strzałem w dziesiątkę okazuje się klub seniora, który zrzesza osoby w zbliżonym wieku do Henryka. To właśnie tam starszy pan odkrywa, że jeszcze wiele może, a rozmowy z rówieśnikami dają mu dużo satysfakcji. Bo nie ma nic gorszego, niż poczucie osamotnienia i bycia niepotrzebnym. Każdy z nas niezależnie od wieku pragnie być potrzebnym i mieć kontakt z innymi ludźmi, o ile zdrowie na to pozwala.
Mądrość nie zyskuje się na drodze kształcenia. Można uchodzić za intelektualistę, a być zwyczajnie głupim człowiekiem.
Autorka w książce „Brzydcy ludzie” porusza problemy mierzenia się ze starością, ale też oczekiwań wobec bliskich osób. Jest to lekcja uczenia pokory i dawania drugiej szansy, bo życie to nie jest bajka, ale codzienne mierzenie się z problemami swoimi i bliskich. Są to też chwile radości i miłości, które pozwalają przetrwać trudniejsze dni.
Współpraca z Wydawnictwem Zysk i s-ka.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książkę dopisujemy dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- tytuł: Brzydcy ludzie
- autor: Żaneta Pawlik
- ilość stron: 352
- wydawnictwo: Zysk i s-ka
- data wydania: 21.01.2025
- ocena: 7/10







