
Strata jest dla człowieka zawsze najbardziej dotkliwa. Gdy czujesz, że los ci coś odbiera, robisz co w twojej mocy, aby to odzyskać.
Rzeźbiarz kości
Mateusz Dafner dyscyplinarnie został przeniesiony z komendy policji w Krakowie do Jaworzna. Od początku mężczyzna jest uprzedzony do miasta i jego mieszkańców. Nic mu nie pasuje, miasto za małe, za nudne, a ludzie tacy jacyś mało ciekawi. W dodatku w nowym miejscu pracy odczuwa niechęć ze strony współpracowników, ale i on też tak się zachowuje. No cóż, początki ma trudne, ale sam nie jest bez winy, bo negatywnie nastawił się do otaczającej go rzeczywistości. Jednak nie może za bardzo się rozczulać nad sobą. Właśnie dostał sprawę do poprowadzenia, ponieważ podczas prac ziemnych odkryto kości ludzkie. Jednak to był dopiero początek sprawy, która zaczęła zataczać coraz szersze kręgi i obejmować sąsiednie powiaty. Pytania mnożą się, natomiast odpowiedzi niekoniecznie. Przed policjantami stanęło nie lada wyzwanie. Jak połączyć bieżące śledztwo ze sprawą sprzed kilkudziesięciu lat, która wypłynęła w toku prowadzonego śledztwa.
Myślę, że wszystko w życiu jest banalne, tylko my to niepotrzebnie komplikujemy…
„Rzeźbiarz kości” Wojciecha Kulawskiego to kryminał, w którym ważne miejsce znajdują wydarzenia historyczne. Autor odwołuje się do historii obozu w Jaworznie, którym najpierw zarządzali Niemcy, a po wyzwoleniu Polacy. I owe wątki stały się kanwą wydarzeń w „Rzeźbiarzu kości”. Jest to ciekawy zabieg literacki, gdy historia łączy się z kryminałem, a czytelnik sam z siebie zaczyna szukać informacji o tych wydarzeniach. Ja przynajmniej tak zrobiłam i znalazłam w swojej biblioteczce książkę „Łagier Jaworzno” Mateusza Wyrwich, wydanie z 1995 roku. Niepozorna książka, która mną wstrząsnęła, gdy czytałam ją jako nastolatka. Jest ona świadectwem bestialstwa, którego doświadczyli więźniowie pod rządami nazistów i komunistów. Dlatego byłam bardzo ciekawa jak Wojciech Kulawski poradzi sobie z tym tematem, który mimo upływu lat, to nadal wyzwala szereg emocji.

Toczące się śledztwo w „Rzeźbiarzu kości” dostarcza czytelnikowi wielu emocji i sprawia, że z każdą kolejną przeczytaną stroną nie chce się odłożyć książki. Liczne tropy, które z pozoru nic nie łączy, pod koniec książki zaczynają się łączyć w całość. A zakończenie zaskakuje. Ciekawym zabiegiem jest wplecenie zagadek matematycznych, w których ukryte są wskazówki. Przy czym te zagadki to wyższa matematyka, więc zwykły śmiertelnik nie jest w stanie je rozwiązać 😁.
Kilka wątków nie zostało wyjaśnionych, autor tylko o nich wspomniał, ale pozostawił bez wyjaśnienia jaki wpływ miały na toczące się śledztwo. Może w kolejnym tomie to uczyni. Samo zakończenie… no cóż … wywindowało moje emocje i ciekawość na najwyższy poziom i pozostawiło mnie w zawieszeniu. Mam tylko nadzieję, że w niedługim czasie uzyskam odpowiedź i będzie kolejny tom.
Dziękuję autorowi za książkę do recenzji.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek
- Tytuł: Rzeźbiarz kości
- seria: Cienie w mroku t.1
- autor: Wojciech Kulawski
- data wydania: 22.11.2024
- wydawnictwo: Alegoria
- ilość stron: 480
- ocena: 8/10








