187/26 Dobrodziejka Sabina Waszut

W świecie, w którym żyły, potrzebne były kobiety niosące pomoc, nawet wbrew prawu i sumieniu. Wszystko, co było związane ze sprowadzaniem na ten świat dzieci, uważano za temat wstydliwy, ale tak samo traktowany był ich brak. Należało sobie poradzić z problemem, ale tak, aby nikt o tym nie wiedział.

Porwanie dziecka zawsze wzbudza ogromne poruszenie. Zaczyna się walka z czasem, a każda informacja może okazać się bezcenna. Szczególnie gdy zaginionym dzieckiem jest niemowlę. Właśnie od takiego dramatycznego wydarzenia rozpoczyna się „Dobrodziejka” Sabiny Waszut, kryminał retro, którego akcja została osadzona na Górnym Śląsku w 1935 roku.

Fortel zastosowany przez porywaczkę był znakomicie przemyślany. Kobieta wykorzystała manipulację emocjonalną, która sprawiła, że opiekunka dziecka zadziałała pod wpływem chwili. Młoda kobieta bez zastanowienia pozostawiła niemowlę nieznajomej, przekonana, że musi natychmiast ruszyć na pomoc swojej pracodawczyni. Niestety, kiedy odkryła, że padła ofiarą podstępu, po dziecku nie było już śladu.

Sprawą porwania Halinki Byrtus zajmuje się komisarz Teodor Urbanek. Im bardziej zagłębia się w śledztwo, tym więcej niepokojących powiązań odkrywa. Prowadzone dochodzenie szybko okazuje się czymś znacznie więcej niż poszukiwaniem zaginionego dziecka. Urbanek poznaje mroczną stronę życia mieszkańców Katowic i okolicznych miejscowości.

„Zrozumiałam dziś, że czasem najbardziej przerażający okazuje się sam strach oraz to, jak potrafi nami kierować…”

„Dobrodziejka” – Górny Śląsk w 1935 roku

Sabina Waszut bardzo dobrze wykorzystuje historyczne i społeczne tło powieści. Zabiera czytelnika na Górny Śląsk okresu międzywojennego, pokazując rzeczywistość ludzi żyjących w skrajnej biedzie. Ciężka praca, głodowe stawki i bardzo trudne warunki życia były codziennością wielu rodzin.

Szczególnie mocno wybrzmiewa w powieści obraz Szopienic i miejscowej huty. Trujące opary unoszące się nad okolicą odbijają się na zdrowiu mieszkańców, a ciężka praca wyniszcza kolejne pokolenia.

Teodor Urbanek postanowił jednak wyłamać się z rodzinnej tradycji, zgodnie z którą syn powinien pójść w ślady ojca i zatrudnić się w hucie. Wybrał pracę w policji. Nie przypuszczał jednak, że służba w wydziale śledczym będzie tak dużym obciążeniem.

Szczególnie trudne są dla niego sprawy dotyczące dzieci. Nic więc dziwnego, że początkowo niechętnie podejmuje się śledztwa dotyczącego porwania niemowlęcia. Z czasem okazuje się jednak, że ta sprawa prowadzi go do znacznie bardziej skomplikowanych historii.

Bieda, samotne macierzyństwo i nielegalne adopcje

Jednym z najmocniejszych elementów „Dobrodziejki” jest pokazanie sytuacji kobiet, które w międzywojennej rzeczywistości znalazły się w niezwykle trudnym położeniu. Samotne macierzyństwo oznaczało nie tylko problemy finansowe, ale również społeczny i rodzinny ostracyzm.

Im głębiej Teodor Urbanek poznaje kolejne osoby związane ze śledztwem, tym wyraźniej dostrzega, jak wiele dramatów kryło się za zamkniętymi drzwiami domów.

„Biednych i bogatych niewiele łączyło, ale jedno było tu wspólne: rodzinne sprawy załatwiało się w czterech ścianach domu, za zamkniętymi drzwiami i zasłoniętymi kotarami.”

A chętnych do „pomocy” w trudnych sytuacjach nie brakowało. Ktoś potrzebował przerwać ciążę, ktoś chciał nielegalnie adoptować dziecko, ktoś inny padał ofiarą morderstwa. Wspólnym mianownikiem wielu tych historii były niechciana ciąża, bieda, strach i brak realnego wsparcia.

To właśnie ta część powieści pokazuje, jak łatwo dramat jednostki mógł zostać wykorzystany przez innych. Autorka, sięgając po inspiracje prawdziwymi sprawami kryminalnymi z okresu międzywojennego, stworzyła historię, która jest nie tylko kryminałem, ale również opowieścią o społeczeństwie i jego problemach.

Kryminał retro z mocnym tłem historycznym

Dużym atutem są również dialogi prowadzone gwarą śląską, które nadają opowieści autentyczności. Dzięki nim jeszcze mocniej możemy poczuć klimat Górnego Śląska sprzed niemal wieku.

Autorka bardzo dobrze oddała również tło społeczne i gospodarcze dwudziestolecia międzywojennego. Pokazała skomplikowane relacje panujące na Górnym Śląsku.

Dzięki temu historia porwania Halinki Byrtus staje się czymś więcej niż klasycznym śledztwem. To również opowieść o ludziach, którzy próbują przetrwać w rzeczywistości, w której często nie mają dobrych wyborów.

Czy warto przeczytać „Dobrodziejkę”?

„Dobrodziejka” Sabiny Waszut to interesujący kryminał retro, w którym zagadka kryminalna łączy się z mocnym tłem historycznym i społecznym. Autorka pokazuje Górny Śląsk z 1935 roku, jego mieszkańców, ich problemy, biedę i tajemnice skrywane za zamkniętymi drzwiami.

To również książka o strachu, który potrafi przejąć kontrolę nad człowiekiem, oraz o konsekwencjach decyzji podejmowanych pod wpływem emocji.

Jeżeli lubicie kryminały retro, powieści historyczne, śledztwa osadzone w przeszłości oraz historie inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, warto zwrócić uwagę na tę książkę.

Współpraca z Wydawnictwem Mando.

A Wy? Czy czytałyście lub czytaliście już „Dobrodziejkę”? Podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami. A jeśli książka jest jeszcze przed Wami, być może moja opinia zachęci Was do sięgnięcia po ten kryminał retro.

Na blogu możecie przeczytać opinie o książkach z cyklu Rozdroża.

Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.

  • Tytuł: Dobrodziejka
  • Seria: Mroczne tajemnice dawnego Śląska (tom 1)
  • autorka: Sabina Waszut
  • data wydania: 09.09.2026
  • wydawnictwo: Mando
  • ilość stron: 320
  • ocena: 8/10
Otagowano , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *