211/25 Świeć gwiazdeczko mała, świeć Ewa Formella

Dzielenie się opłatkiem ma wzmocnić więzy miedzy członkami rodziny i bliskimi, ma też pomóc złagodzić różne spory.

Świeć gwiazdeczko mała, świeć

Gwiazdka, to pierwsze co kojarzy się mi z wigilią Boże Narodzenia. To sygnał dla rodziny, że nastał czas by wspólnie zasiąść do stołu i spożyć wieczerzę. W tym dniu wszystko ma symboliczny wymiar. Jednak zanim nastanie wigilia, to jest czas oczekiwania – adwent.

Rodzina Kozielskich postanowiła tym razem wigilię spędzić tylko we dwoje, a do rodziców Krystiana udać się dopiero w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Jak można się spodziewać, ta informacja wywołała wyraźny sprzeciw teściowej, która lubi mieć wszystko pod kontrolą. W dodatku nie darzy wielkim szacunkiem synowej i na każdym kroku sprawia jej przykrość.

Jakby tego było mało, to teściowa nie może zrozumieć, dlaczego syn z synową chcą adoptować dziecko. Dlatego małżonkowie postanowili przeżyć adwent i święta Bożego Narodzenia po swojemu. Wiedzieli, że ośrodek adopcyjny zakwalifikował ich na rodziców adopcyjnych i mają tylko czekać na swoje dziecko. Jednak sytuacja zmieniła się radykalnie, gdy w domu dziecka nastąpiła awaria i podopieczni na czas świąt muszą zostać umieszczeni w rodzinach tymczasowych. To zdarzenia odmienia życie Kozielskich i pokazuje, że nic nie dzieje się bez powodu.

Powieść „Świeć gwiazdeczko mała, świeć” Ewy Formelli to historia, która nie tylko otula swym ciepłem i wprowadza w klimat przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. Jest to historia, która udowadnia, że rodzina niekoniecznie musi być spokrewniona. Najważniejsze jest wzajemny szacunek i zrozumienie. I chociaż początki zapewnienia opieki dla czwórki rodzeństwa nie są łatwe dla Kozielskich, to z czasem okazuje się, że można wszystkiego się nauczyć. Co prawda jest to rewolucja w życiu małżonków, ale też i dzieci, które nie wiedzą co będzie z ich tatą. Każde z nich musi się nauczyć funkcjonować w nowych warunkach. I pośród codziennych obowiązków domownicy znajdują czas na bycie razem i wspólne przygotowania do świąt. Wiele radości daje im pieczenie pierniczków czy robienie gwiazd, które z początku mogą sprawiać trudność.

Autorka zadbała o wiele szczegółów, które związane są z adwentem i świętami Bożego Narodzenia. W codzienne życie Kozielskich wplotła przygotowania do świąt, a sugestywne opisy wypieków sprawiły, że czytelnik marzy o tym wyjątkowym czasie.

Tytuł „Świeć gwiazdeczko mała, świeć” ma symboliczny wymiar, to nie tylko sygnał by zasiąść do wigilijnego stołu, ale też próba pogodzenia się ze śmiercią bliskiej osoby. To opowieść o trudnych doświadczeniach takich jak śmierć dziecka, matki, ale też i choroby. Jest to historia o marzeniach, które warto spełniać mimo przeciwności losu. W powieści nie zabrakło wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka, dostrzegania radości w drobnych gestach. Jest to historia, która daje nadzieje na lepsze jutro i udowadnia, że cuda zdarzają się. A problemy, których doświadczają bohaterowie, mają dać im wiarę, że podarowane dobro zawsze do nich wróci.

Jestem przekonana, że to jeszcze nie koniec perypetii w rodzinie Kozielskich, ponieważ zakończenie sugeruje dalszy ciąg. Ja czekam, bo jestem zachwycona tą książką.

Książkę wysłuchałam w Legimi.

Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami. Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni. 

Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.

  • Tytuł: Świeć gwiazdeczko mała, świeć
  • autor: Ewa Formella
  • data wydania: 15.10.2025
  • wydawnictwo: Filia
  • ilość stron: 376
  • ocena: 9/10
  • audiobook: 6 godz. 33 min.
  • lektor: Donata Cieślik
Otagowano , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *