
… życie różnie obchodzi się z marzeniami. I człowiek też różnie się z nimi obchodzi. Czasami lepiej o nich zapomnieć, choć nie zawsze jest to możliwe. Bo rzeczy, nawet ukryte, od czasu do czasu upominają się o siebie.
Młoda kobieta znalazła się w punkcie zwrotnym swego życia. Wszystko w jej życiu zaczęło się walić, a pasmo nieszczęść wydawało się nie mieć końca. Rozpadł się jej kilkuletni związek, a do tego rozwój kariery malarskiej chylił się ku upadkowi. Praca na etacie w korporacji nie dawała jej satysfakcji. A jej szef daleki był od wizerunku ludzkiego przełożonego. Jedyną jej radością było oglądanie koreańskich dram. Wśród licznych tytułów seriali najbardziej spodobał się jej „Mój najlepszy Jin-Su”. Codzienne oglądanie kolejnych odcinków o perypetiach Jin-Su stały się dla niej odskocznią od jej własnych problemów.
Dlatego możecie wyobrazić sobie radość Iny, gdy wygrała w konkursie pobyt w Korei. Jej marzenie o zwiedzeniu tego kraju nie tylko spełniło się, ale też odmieniło jej życie.
Kto z was nie wzdychał do aktora/aktorki z ulubionego serialu i nie wieszał plakatów na ścianie? Sądzę, że wiele osób w młodości uległo takiej fascynacji. Dlatego bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy Iny i czy uda się jej rozwiązać swoje problemy.
Wycieczka do Korei okazała się dla Iny nie tylko atrakcją turystyczną, ale przede wszystkim podróżą w głąb siebie i znalezieniem odpowiedzi na nurtujące ją pytania.
Powieść „Mój najlepszy Jin-Su” Agaty Kołakowskiej to nieszablonowe spojrzenie na problemy zwykłych ludzi. Autorka w ciekawy sposób przedstawiła historię Iny, ponieważ dała czytelnikowi możliwość nie tylko zmierzenia się z problemami bohaterów, ale przede wszystkim z własnymi. Jak w krzywym zwierciadle można było się przejrzeć w perypetiach Iny i jej znajomych, by stwierdzić, że część tych problemów dotyczy wielu osób w realnym życiu. Bo kto z was nie doświadczył rozpadu związku? Pracy, która nie dawała satysfakcji, a tylko niepotrzebny stres? A realizacja pasji pozostawała długo w sferze marzeń? Może brzmi to wszystko zawile, ale wystarczy zacząć czytać książkę „Mój najlepszy Jin – Su” by wszystko wskoczyło na swoje miejsce. Jednak zanim to nastąpi, to drogi czytelniku, będziesz przemieszczał się między snem i jawą. Będziesz zastanawiał się co jest prawdą, a co fikcją. Dlatego daj się porwać fabule, która nie jest cukierkowa. Za to wymaga od czytelnika uważności.
Autorka w tej książce nie tylko obala stereotypy i półprawdy o ludziach i życiu, ale też pokazuje, że warto być otwartym na inną kulturę. Wraz z Iną poznawałam kuchnię koreańską, podstawowe zwroty czy zwyczaje Koreańczyków. Przekonałam się, że nie można pochopnie oceniać ludzi, ponieważ pozory są bardzo mylące. A życie kogoś innego może okazać się nie tak ciekawe, jak pierwotnie się wydawało. O tym przekonała się Ina, która mogła żyć życiem serialowej bohaterki Nam Ye-rin.
Dlatego jeśli macie ochotę na powieść, która dostarczy wam nie tylko rozrywki, ale też skłoni do refleksji, to przeczytajcie „Mój najlepszy Jin – Su”. Owa historia przypomni wam, że warto walczyć o swoje marzenia, realizować swoje pasje i żyć w zgodzie z samym sobą. Warto też otaczać się dobrymi ludźmi, a unikać toksycznych relacji.
„Uważaj, o czym marzysz, bo może się spełnić” tak można podsumować historię Iny.
Poniżej zostawiam wam link do opinii książek Agaty Kołakowskiej, które przeczytałam.
Dziękuję Agacie Kołakowskiej za egzemplarz do recenzji.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- tytuł: Mój najlepszy Jin-su
- autor: Agata Kołakowska
- ilość stron: 430
- wydawnictwo: Oblicza
- data wydania: 17.09.2025
- ocena: 7/10








