
Ten reportaż, to dialog miedzy dwójką rozmówców: Marią Mazurek (dziennikarką) i Robertem Koniecznym (zwanego dalej Grabarzem).
Grabarz
To opowieść Grabarza, który nie jest smutnym panem, bez rodziny, topiącym smutki w alkoholu, jak może przyjść nam do głowy, po pierwszym skojarzeniu pełnym stereotypów. Ta książka, to historia pełna ukłonów w stronę życia, oswojenia ze śmiercią i jasno opowiedziana droga od zgonu po grób.
Zostają tutaj poruszone tematy całej drogi od odbierania ciała zmarłego, po jego przygotowanie do trumny czy kremacji, po same pogrzeby i różne sytuacje z nimi związane. Do tego ekshumacje i rozważania o życiu, bo jak przy temacie śmierci o tym nie rozmawiać? O różnorodności kulturowej i podejścia do samej śmierci, jak i pogrzebów czy trumien.
Od zgonu do grobu
Otwartość grabarza i konkretne opisy procesów co dzieje się z ciałem po śmierci i jak przygotowuje się je do pochówku bardzo mnie zainteresowały. To taka czysta praktyka ujęta w bardzo dostępny, prosty i obrazowy sposób. Jednak bez drastycznych scen. Bo to wszystko dotyczy każdego z nas i naszych bliskich. Temat śmierci w naszej kulturze jest tematem tabu. Sądzę, że powieści o końcu drogi, o tym że wszyscy jesteśmy równi, są potrzebne. Stykając się ze śmiercią można dużo powiedzieć o życiu ale wbrew pozorom można to zrobić z humorem. Dla mnie ten fragment był pouczający:
Wiesz, ja codziennie widzę śmierć. … w jej obliczu nie ma żadnego znaczenia to wszystko, za czym gonimy. Wszyscy ostatecznie lądujemy w trumnie, i to, czy to będzie taka za tysiąc złotych, czy za 20 tysięcy na prawdę nie ma żadnego znaczenia. Widzę to również na swoim stole, na którym przygotowuje osoby do pochówku. Lądują na nim starzy i młodzi. Lądują lekarze i biedne emerytki, które do tych lekarzy dostać się nie mogły.
Grabarz opowiada o wielu sytuacjach, o rodzinach, które są zwaśnione albo których relacje są dobre. To wszystko uwypukla czas żałoby i pochówku. Grabarz jest takim obserwatorem śmierci, ale i życia, a tematy i procedury są przez niego w interesujący sposób opowiedziane. Z resztą można go znaleźć na tik toku, o czym również opowiada, bo o samym Grabarzu i jego drodze do tego zawodu też usłyszymy. O życiu, nie tylko o śmierci i jej biochemicznych procesach rozkładu, jak i nawet rozkładu samych trumien. Najbardziej smutny jest temat małych trumien, to jednak wstrząsa każdym. O smutku, ale i momentach w których jest najsilniejszy w czasie pogrzebu.
Sposób samego dialogu, jakim została napisana ta książka, jako wywiad również jest ciekawy. A sam temat osobliwy. Jeżeli jesteś ciekawy jak to wygląda z zupełnie innej strony niż gościa pogrzebowego., Poznaj pana grabarza i historię pisaną życiem. Bardzo podobały mi się wypowiedzi, w jaki sposób Grabarz odnosi się do rodziny i gości pogrzebowych. Bo pogrzeb jest tak naprawdę dla rodziny, by ukoić ich smutek, a zadaniem Grabarza jest to wypełnić jak najlepiej można.
Poznajcie tytułu rozdziałów, które pozwolą trochę przybliżyć tematy poruszane w książce:
„Tu jest trup!” „Najcięższe trumny” „Prawo, protokoły i stany wyjątkowe” „Trochę kulturysta, trochę makijażysta” ” Czego się żałuje mierząc się ze śmiercią bliskich.”
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni.
Książka jest wpisana na naszą listę przeczytanych książek.
- tytuł: Moja przyjaciółka śmierć. Kulisy zawodu grabarza
- autor: Maria Mazurek, Robert „Grabarz” Konieczny
- wydawnictwo: Mando
- data wydania: 09.10.2024
- ilość stron: 240
- ocena: 9/10
- audiobook legimi





