
Kiedy jesteś przyzwyczajona, że zawsze dostajesz to czego chcesz, trudno pogodzić się z myślą, że coś może pójść nie tak, że ktoś może ci czegoś odmówić.
Cień i blask
Młodość ma swoje prawa. Często odrzuca rady rodziców czy innych dorosłych, uważając że wiedzą lepiej co dla nich jest dobre. Kierują się wyidealizowanymi historiami, nie zwracając uwagi na otaczającą rzeczywistość. Podejmują działania, które mogą mieć przykre dla nich konsekwencje.
Nie inaczej było w przypadku Natalii Dukajskiej, panny hrabianki, która była właśnie dowiedziała się, że rodzice planują wydać ją za mąż. Jak to?! Ona nie zgadza się na to, ponieważ swe serce oddała Jankowi, który w przyszłości ożeni się z nią. Tylko był pewien szkopuł, Janek miał własne plany, które nie wyjawił Natalii. Natomiast ojciec Natalii miał przygotowaną listę kandydatów do ręki córki, która miała z niej wybrać sobie przyszłego męża. Możecie sobie wyobrazić jaka rozpętała się awantura, bowiem Natalia nie chciała o tym słyszeć. Uparta, pewna siebie i mająca się za przebiegłą osobę, Natalia postanowiła wprowadzić w życie swój szalony pomysł. Był to początek jej brawurowej ucieczki z domu, która doprowadziła ją z Lwowa do Warszawy. A tam zderzyła się prawdziwym życiem i przekonała się, że nie wszystko można mieć, mimo wielu chęci.
Kiedy za człowiekiem nie stoi fortuna, służba i koneksje, pozostaje mu tylko jego duma i honor.
Pióro Joanny Wtulich miałam już okazję poznać czy to w powieści obyczajowej „Patrząc w gwiazdy”, czy w kryminale „Za kulisami”, czy też w „Królu śmie(r)ci”. I powiem wam jedno, za każdym razem opowiedziana historia przez autorkę przypadła mi do gustu.
Ale to co otrzymałam w książce „Cień i blask” zaskoczyło mnie. Już od pierwszych zdań przepadłam w tej historii. Temperamentna Natalia potrafi pokazać pazurki i dostać to co chce. Niech nie zwiedzie was jej anielska buzia i dobre maniery. Rodzice zadbali o wykształcenie córki. A musicie wiedzieć, że nie było to powszechne w dwudziestoleciu międzywojennym. Natalia wygrała los na loterii, mając takich rodziców. Młoda kobieta była nauczona szacunku do pracy innych ludzi i wiedziała jak ona jest ważna. Tylko że oprócz tego kierowała się emocjami i głębokimi pokładami empatii, które potrafiły wpędzić ją w kłopoty.
…czasem trzeba dać dziecku odrobinę wolności. Niech zasmakuje życia…
I tu do akcji wchodzi ojciec Natalii, który lubi mieć nad wszystkim kontrolę. Na drodze jego ukochanej córki postawił przystojnego Aleksandra Odlanickiego, który z nie jednego pieca jadł chleb, a słowna szermierka nie stanowiła dla niego problemu. Dlatego możecie sobie wyobrazić, jak wiele emocji wywoływała każda dyskusja Dukajskiej i Odlanickiego. Żadne z nich nie chciało ustąpić i dążyło do postawienia na swoim.
Dorosłość, to nie robienie tego, na co się ma ochotę, ale tego , co się powinno, czasem mimo wewnętrznego sprzeciwu.
Zabawne sytuacje, czasami też niebezpieczne towarzyszą bohaterom. Liczne tajemnice i intrygi, a to wszystko dzieje się na salonach przedwojennej society. Zabawne dialogi i miłość, która puka do zatwardziałych serc. A w tym wszystkim kilka dramatów, które wywarły ogromny wpływ na los bohaterów. Na szczęście otoczeni są przyjaciółmi. I chociaż w pewnym momencie było bardzo dramatycznie, a poczucie urażonej dumy było ogromne, to rozsądek wygrał.
Koniecznie poznajcie tę ciekawą, zabawną historię, w której istotną rolę odegrała pewna mała dziewczynka. Żałuję tylko, że tak szybko skończyła się ta historia. Bardzo polubiłam rezolutną Natalię i gburowatego, przystojnego Aleksandra.
Współpraca z Joanną Wtulich.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- Tytuł: Blask i cień
- autor: Joanna Wtulich
- data wydania: 17.03.2025
- wydawnictwo: Lira
- ilość stron: 384
- ocena: 9/10








