
Czytaj, oderwiesz się od rzeczywistości, zapomnisz chociaż na chwilę.
I zamilkły fortepiany
Nie na darmo mówi się, że życie pisze najlepsze scenariusze. Trzeba się tylko uważnie wsłuchać o czym mówią nasi bliscy czy osoby, które chcą podzielić się wspomnieniami ze swojej przeszłości. Często te opowieści wydadzą się nieprawdopodobne, a jednak są prawdziwe. Ci ludzie to przeżyli i nie zastanawiali się, czy to co robią jest możliwe do zrealizowania. Oni po prostu działali, po wcześniejszej analizie otrzymanych informacji. I chociaż starali się dobrze planować każdy krok, to wiele czynników, które były nie do przewidzenia mogło zniweczyć cały trud.
Brzmi tajemniczo?! Już wyjaśniam… otóż Władysława Magiera spisała losy Wandy Swaczyny i Milady Myrdacz – Ożany, które mieszkały na Śląsku Cieszyńskim. Wanda i Milada poznały się dopiero po wojnie, gdy zaczęły pracować w szkole muzycznej. Obie z prawdziwą pasją grały na fortepianie i tą pasją starały się zainteresować dzieci. Jednak zanim mogły wieść spokojne życie w powojennej Polsce, to wcześniej musiały przeżyć wojnę, a następnie uporać się z traumą, której doświadczyły w czasie wojny. Każda z nich wykazała się niezwykłym bohaterstwem i odwagą.
Wanda, jako żona polskiego oficera, który poległ w czasie kampanii wrześniowej, musiała uciekać z Kresów Wschodnich by uniknąć zsyłki na Sybir. Jej droga do wolności była długa i kręta. Przemierzyła wiele krajów, by dotrzeć do Włoch. Jej podróż ku wolności teraz jawi się jak wycieczka objazdowa po Europie i północnej Afryce, ale to nie była wycieczka. To była podróż pełna niebezpieczeństw i niewiadomych. W każdej chwili mogła zginąć od kul wroga. A jednak Wanda podjęła ten trud i nie poddała się mimo przeciwności losu. Natrafiła na dobrych ludzi, którzy jej pomogli. A ona chcąc być potrzebna zatrudniła się jako pielęgniarka w szpitalu polowym i wraz z żołnierzami przemieszczała się. Widok okaleczonych ludzi, praca ponad siły był dla niej codziennością. W tym czasie nawiązała wiele znajomości i przyjaźni, a i kilka romansów się jej trafiło.
Natomiast Milada pragnęła tylko jednego, przeżyć spokojnie wojnę. Jednak jej protest przeciw zagraniu hymnu niemieckiego spowodował, że musiała opuścić rodzinny dom. Wyjechała do Wiednia, gdzie podjęła zatrudnienie. I mogłoby się wydawać, że będzie żyła spokojnie. Jednak jej ciekowość doprowadziła ją do podjęcia najtrudniejszej decyzji. Czy chce wstąpić do ruchu oporu i walczyć z wrogiem? Dla niej odpowiedź była tylko jedna. Tak, zdecydowanie tak!
I tym sposobem zatopiłam się we wspomnieniach Wandy i Milady, które zostały spisane w powieści „I zamilkły fortepiany”. Burzliwe losy kobiet, które nad życie ukochały swój kraj, wciągnęły mnie bez reszty. Ich historię czytałam jak najlepszą powieść sensacyjną. Liczne zwroty akcji sprawiały, że książkę nie chciało mi się odkładać na później. Byłam bardzo ciekawa jak poradziły sobie w tych niebezpiecznych czasach i czy udało im się odnaleźć swoje miejsce na ziemi.
Ciekawa jest konstrukcja książki, która rozpoczyna się jak obyczajówka, by za chwilę zmienić się w pamiętnik podzielony na dwa główne rozdziały – opowieść Wandy i opowieść Milady. Ich historie nie przeskakują w czasie, lecz płyną od początku do końca. Dopiero, gdy jedna kończy opowieść, to druga zaczyna. Jakby dwie książki w jednej zostały spisane. Jak będziecie czytać „I zamilkły fortepiany”, to lepiej zrozumiecie o czym mówię. Autorka zadbała o krótkie notki biograficzne nie tylko Wandy i Milady, ale też osób, które miały istotne role w ich życiu.
Jedyny minus tej książki, to drobny druk, który bardzo męczy wzrok. Jednak na to autorka już nie ma wpływu.
Zachęcam was do lektury „I zamilkły fortepiany”, ponieważ warto znać historię kobiet, które odegrały znaczną rolę w naszym kraju. A przy okazji poznacie wiele faktów historycznych o których nie uczą w szkole. Władysława Magiera potrafi wyszukać wiele takich „smaczków”, które wzbogacają naszą wiedzę historyczną.
Nie trzeba człowieka znać długo, dobroć można wyczuć od razu, złego człowieka też szybko można rozpoznać, nie trzeba na to lat.
Współpraca z autorką.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- tytuł: I zamilkły fortepiany
- autor: Władysława Magiera
- ilość stron: 370
- wydawnictwo: Novae Res
- data wydania: 16.10.2025
- ocena: 8/10






