
Nikt nie ma gwarancji, że przejdzie przez życie gładko, bez cierpienia.
W przechyle
Jednej rzeczy nie można stracić. Jeżeli się miało miłość, to niesie się ją w sobie do końca życia.
Wspomnienie jej trwa w nas i wciąż jest piękne i świeże, jeśli się je pielęgnuje.
Wiemy, że każdy inaczej z nas reaguje na trudne wydarzenia. Tak też było w rodzinie Kamy i jej dwóch nastoletnich córek, które musiały poradzić sobie z traumatycznymi wydarzeniami w ich życiu. Z każdym dniem między matką a córkami zaczęła tworzyć się przepaść emocjonalna, ponieważ żadna z nich nie potrafiła rozmawiać o swoich uczuciach. W pewnym momencie doszło nawet do zamiany ról, to nastolatki przejęły rolę opiekuńczą wobec matki. Sytuacja stawała się coraz trudniejsza, a wstyd przed proszeniem osób z zewnątrz prawie doprowadził do tragedii. Na szczęście w ostatniej chwili do akcji wkroczyła przyjaciółka matki. Z pomocą jej córek zaczęła pracę nad Kamą, która nie radziła sobie z własnymi emocjami i obowiązkami.
Czasem dzieją się rzeczy niewyobrażalne, stajemy wobec nich i w końcu musimy sobie poradzić. To jest instynkt przetrwania. Albo sobie poradzimy albo zginiemy.
Ach cóż to była za podróż! Pełna emocji i niespodzianek! A wszystko to za sprawą powieści „W przechyle” Joanny Janowicz – Wolskiej, w której zabrała mnie w rejs po emocjach bohaterek i mazurskich jeziorach. Były burze i sztormy, ale też słońce i spokojna toń. Jednak zanim wypłynęłam z Kamą, Julką, Adą i Miśką, to przeżyłam dramat, który doświadczyły bohaterki. Kama zmagała się z depresją i alkoholizmem. Zaprzeczenia rzeczywistości doprowadziły kobietę na skraj przepaści emocjonalnej.
Z bólem trzeba stanąć oko w oko, bo on zaczyna słabnąć dopiero wtedy, kiedy się z nim zmierzysz. Inaczej toczy cię podstępnie jak rak.
Aby odciągnąć Kamę od natarczywych wspomnień, jej córki wraz z przyjaciółką matki namówiły Kamę na babski rejs żaglówką po mazurskich jeziorach. Niecodzienna załoga przemierzyła szlak mazurskich jezior, podczas którego doświadczyły wielu przygód. Był to dla nich wyjątkowy czas, podczas którego mogły na nowo odbudować swoje relacje, ale też obserwować jak każda z nich zmienia się. Zwłaszcza nastolatki, które z dnia na dzień coraz bardziej stawały się dojrzałe. Odpowiedzialność za członków załogi, każdej z nich dała dodatkowej pewności siebie, że mimo przeszkód zawsze są w stanie sobie poradzić.
W tej powieści nie ma pierwszoplanowego bohatera. Chociaż z początku wiele uwagi jest poświęcone Kamie, to wraz z rozwojem fabuły każdej bohaterce zostało poświęcone równie dużo miejsca na kartach powieści. Obserwowałam zmiany jakie zachodziły w Kamie, Adzie i Julii i byłam dumna z nich, że mimo trudności jakich doświadczyły to nie poddały się. Nastolatki stały się odpowiedzialnymi młodymi osobami, a Kama zaczęła walczyć z depresją i alkoholizmem. Na dużą uwagę zasługuje Zosia, seniorka, która wraz z wnukiem żeglowała po mazurskich jeziorach. To właśnie dzięki rozmowom z Zosią, Kama zaczęła zmieniać swoje nastawienie do życia. I chociaż nie raz było bohaterkom ciężko i przeprowadziły nie jedną rozmowę, to nauczyły się, że najważniejsze jest żyć tu i teraz. Cieszyć się każdym dniem i doceniać swoich bliskich.
A to wszystko pośród szant, które pobrzmiewają przy ognisku i tawernach oraz licznych komend i nazw żeglarskich. Ale nie martwcie się, autorka zadbała o przypisy i szybko nauczycie się tych zwrotów. Poczujecie się jakbyście sami byli uczestnikami tego rejsu.
Jedno jest pewne, ta książka to wulkan emocji i wspaniałej przygody, która wciąga od pierwszej strony. Dobrze podczas czytania posłuchać sobie szant, które śpiewają bohaterki.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Joanny Janowicz -Wolskiej.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- Tytuł: W przechyle
- autor: Joanna Janowicz – Wolska
- data wydania: 02.12.2024
- ilość stron: 394
- ocena: 9/10





