66/26 Ja, potępiona Katarzyna Miszczuk

– Coś za spo­koj­ny je­steś. – Sza­ta­no­wi nie było to w smak. – Ja wrzo­dów od tego wszyst­kie­go do­sta­nę.– Mu­si­my być do­brej myśli – po­cie­szył go, wsta­jąc, Ga­briel. – On da nam znak, gdy uczy­ni­my błąd. Mogę ci to za­rę­czyć. – Z nie­chę­cią wci­snął guzik windy. Drzwi otwo­rzy­ły się z me­ta­licz­nym zgrzy­tem. – Pil­nuj do­brze mojej au­re­oli. Za­mie­rzam ją nie­ba­wem od­zy­skać – ostrzegł Lu­cy­fe­ra.–… Czytaj dalej