
Powiem ci jedno, jeżeli wierzysz w swoje marzenia, to tak zrób, biegnij za nimi.
Dotyk marcepanowych marzeń
Marzenia są odmieniane przez wszystkie przypadki i każde je ma, te małe, ale też i te duże. I nie zależnie od czasów w jakich żyjemy, to się nie zmienia. Różnica jest tylko w tym, czy o nich tylko mówimy, czy marzenia zamieniamy w cele i je realizujemy. Wielu z was powie, że spełnić marzenia nie jest prosto i to będzie prawda. Jednak gdy zaczniemy o nich głośno mówić i każdego dnia będziemy krok po kroku realizować swój plan, to te marzenia ziszczą się.
Rebekę od dziecka fascynował świat smaków i kulinariów. Z wielką radością uczyła się przyrządzać kolejne potrawy i nie bała się eksperymentować ze smakami. Jednak jej ojciec był przeciwnikiem takich fanaberii. Trwał na stanowisku, że jedzenie ma smakować tak jak od dawna były przyrządzane. Nie widział potrzeby wprowadzania nawet najmniejszych zmian w tym zakresie. W dodatku uważał, że rolą kobiety jest rodzenie dzieci i prowadzenie domu. A wszelkie szkoły czy kursy są jej do niczego nie potrzebne. Dlatego możecie sobie wyobrazić jego gniew, gdy dowiedział się, że Rebeka chce uczyć się sztuki kulinarnej w szkole. Kazał jej wybierać, albo on i rodzina, albo nauka i Rebeka musi wyprowadzić się z domu, bez prawa kontaktu z rodziną. Wybór trudny, ale Rebeka podjęła decyzję. Czy była ona dobra?
W historii „Dotyk marcepanowych marzeń” Katarzyny Majewskiej – Ziemby przepadłam z kretesem. Od pierwszych stron kibicowałam Rebece w jej dążeniu do spełnienia marzeń. Dziewczyna nie chciała pogodzić się ze służalczą rolą kobiety, która nie ma prawa decydowania o sobie. Nie zgadzała się na przedmiotowe traktowanie przez ojca i starszego brata, którzy myśleli tylko o sobie i własnej wygodzie. Odważyła się zawalczyć o swoje marzenia za cenę wyrzucenia z domu.
Autorka na tle wydarzeń historycznych sprzed wojennego Lwowa ukazała historię tradycyjnej żydowskiej rodziny. Ojciec Rebeki okazał się fanatykiem religijnym, który nie dopuszczał racjonalnych argumentów, że można coś robić inaczej. Był przeciwnikiem nie tylko zmian, ale też traktował pogardliwie kobiety. Uważał, że mają one ślepo słuchać się męża, ojca czy brata. Jego postać bardzo mnie denerwowała.
Dlatego dziwiłam się skąd w Rebece wzięło się tyle samozaparcia i chęci walki o siebie, gdy od dziecka jej poczucie wartości było tłamszone. A jej rola w domu została sprowadzona do służącej, która ma cierpliwie znosić wszelkie trudy i być wdzięczna, że może pomagać rodzinie. Nawet ponad swoje siły.
Na szczęście dziewczyna dzielnie walczy o swoje marzenia, mimo że zdarzają się trudniejsze chwile, to nie poddaje się. Wie, że od jej determinacji zależy jej przyszłość, a wszystko to przy akompaniamencie wyrazistych zapachów i smaków. A ciasta, które robi Rebeka dorównują kunsztem znanych cukierników.
Pospacerujcie po przedwojennym Lwowie i odwiedźcie Rebekę. Poczujcie klimat tamtych dni i przekonajcie się, że o marzenia zawsze warto walczyć. A emocji podczas czytania na pewno wam nie zabraknie.
Ja już czekam na drugi tom.
Współpraca z wydawnictwem Replika.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książkę dopisujemy dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- tytuł: Dotyk marcepanowych marzeń
- seria: Lwowska opowieść t.1
- autor: Katarzyna Majewska – Ziemba
- ilość stron: 400
- wydawnictwo: Replika
- data wydania: 11.03.2025
- ocena: 9/10





