
Ludzie często umieszczają w Internecie zdjęcia zakrzywiające rzeczywistość. Kreują świat, w którym chcieliby żyć, a nie ten, w którym żyją naprawdę. Zwłaszcza ci, którzy są nieszczęśliwi.
Jaskinie umarłych
Wokół Jeleniej Góry zaczynają się dziać dziwne rzeczy.
Policja otrzymuje zgłoszenie o znalezieniu zmasakrowanych zwłok młodej kobiety w jaskini, a odkrycia tego dokonała para nastolatków. Sprawa jest bardzo bulwersująca ze względu na okaleczenia. I gdy ekipa śledcza zbiera dowody by jak najszybciej wyjaśnić sprawę, to okazuje się, że to jest początek czarnej serii. Policja zaczyna otrzymywać zgłoszenia o kolejnych znaleziskach w okolicznych jaskiniach. Rozpoczyna się wyścig z czasem, ktoś obrał sobie za cel młode kobiety. Do akcji wkracza profilerka Carmen Rodrigez i Borys Szyk, policjanci, którzy od samego początku nie pałają do siebie sympatią.
Na przeszłość nie mamy wpływu, a i o przyszłości nie decydujemy w pełni sami…
„Jaskinie umarłych” Katarzyny Wolwowicz to historia, która zabiera czytelnika w mroczne zakamarki ludzkiego umysłu. Odsłania jego słabości i obsesje, chore poczucie sprawiedliwości oraz chęć wyrównania rachunków za doznane krzywdy.
Akcja powieści jest prowadzana dwutorowo. Z jednej strony śledzimy rozwój śledztwa w sprawie zabójstw kobiet, a z drugiej strony poznajemy skomplikowaną przeszłość Carmen Rodrigez.
W tej historii czuje się zagrożenie i strach, a wszystko to za sprawą sugestywnych opisów. Z przerażeniem odkrywałam kolejne sekrety zabójcy, ale też i Carmen. Intryga, manipulacja i kłamstwo dominują na kartach powieści. A do tego wrażenie, że główna bohaterka zaczyna tracić zdrowy rozsądek. Komuś bardzo zależało by straciła ona wiarę we własne zmysły i zwariowała. Dziwne to było, ale dzięki temu nerwy ma się napięte jak postronki, bo nie wiadomo w którym kierunku popłynie fabuła.
Strach, który ogarnie nie tylko bohaterów, ale i czytelnika, jest wręcz namacalny. Komu można zaufać, a kogo należy się wystrzegać? Pozory potrafią zmylić, a jeśli jeszcze ten ktoś wie jak używać manipulacji, to jesteśmy bez szans. Do tego dynamiczna akcja, upiory wyłaniające się z przeszłości i domagające się sprawiedliwości. Okazuje się, że przeszłość rzutuje na bieżące wydarzenia. Nieprzepracowane traumy oraz nie udzielenie pomocy na czas zaczyna się mścić. Umysł sprawcy jest opętany wizją „krucjaty” by wyplenić zło, które mieszka w kobietach. I do tego jeszcze ta stara kobieta, która odprawia tajemnicze rytuały w jaskiniach!!!
Tak, „Jaskinie umarłych” to historia dla ludzi o mocnych nerwach, dla których opisy z miejsca zbrodni nie robią wrażenia. Ale nie możemy zapomnieć o Carmen, którą ktoś stara się nastraszyć. Pozostaje jeszcze zagadka – jaką tajemnicę ona skrywa?
Autorka w powieści poruszyła problem przemocy domowej, zaniedbania i dręczenia dzieci przez rodziców. Tematy mocne, ważne społecznie, ale stanowiące bolączkę naszej rzeczywistości.

Zazwyczaj jest tak, że najbliżsi inaczej oceniają swoich krewnych.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- tytuł: Jaskinia umarłych
- cykl: Carmen Rodrigez t.1
- autor: Katarzyna Wolwowicz
- ilość stron: 336
- wydawnictwo: Skarpa Warszawska
- data wydania: 27.03.2024
- ocena: 7/10
- audiobook: 7 godz. 55 min
- lektor: Filip Kosior





