
Bo rodzicielstwo to najtrudniejsze, z czym w życiu mierzy się człowiek…
Wszystkie moje troski
Ile razy wydawało wam się, że wreszcie wszystko zaczyna się układać, a życie chwilę później udowadniało, że zbyt wcześnie uwierzyliście w spokój?
Karolina i Paweł mieli nadzieję, że wyczerpali już swoją pulę nieszczęść. Po wszystkich trudnych doświadczeniach chcieli tylko jednego – spokojnego życia. Dom na wsi miał być ich bezpieczną przystanią, miejscem, w którym rodzina odnajdzie wreszcie upragniony spokój.
Ich dzieci szybko pokochały nowe miejsce. Przestrzeń wokół starego domu dawała im coś, czego często brakuje dzieciom wychowującym się w mieście – swobodę, bliskość natury i ogromne pole dla wyobraźni. Wydawało się, że rodzina dostała od losu szansę na nowy początek.
I wtedy wydarzył się wypadek.
Wojtek spadł z drzewa tak niefortunnie, i mimo szybkiej interwencji chirurgicznej zapadł w śpiączkę. W jednej chwili wszystkie plany, marzenia i codzienne problemy zeszły na dalszy plan. Pozostał strach o dziecko i pytanie, co będzie dalej.
„Czasem to czego człowiek chce, nie jest tym, czego potrzebuje…”
„Wszystkie moje troski” Agnieszki Matuszewskiej to drugi tom serii „Pod Lipowym Wzgórzem”. Ponownie przenosimy się do Niezgubek – wsi, której mieszkańcy tworzą niezwykłą społeczność. Tutaj trudno przejść obojętnie obok problemów sąsiada. Każdy wie, że kiedyś sam może potrzebować czyjejś pomocy.
I chyba właśnie ta sąsiedzka solidarność jest jednym z elementów, które najbardziej zapamiętałam z tej historii. W Niezgubkach ludzie są blisko siebie, ale jednocześnie każdy ma własne troski, lęki i sekrety. Bo to, co widzimy na zewnątrz, nie zawsze jest prawdziwym obrazem człowieka.
Tutaj nic nie jest takie, jak wydaje się na pierwszy rzut oka.
Autorka połączyła codzienne życie bohaterów z tajemnicą, legendą i metafizyką. Pojawiają się przepowiednie, niedopowiedzenia i wydarzenia, których trudno jednoznacznie wyjaśnić. W pewnym momencie sama zaczęłam się zastanawiać, czy bohaterowie rzeczywiście doświadczają czegoś niezwykłego, czy może ich emocje i wyobraźnia sprawiają, że rzeczywistość zaczyna mieszać się z tym, co nierealne.
„Ponoć nic nie dzieje się bez przyczyny. Nawet największe porażki są po coś.”
Ale „Wszystkie moje troski” to przede wszystkim opowieść o rodzinie.
Narratorką jest Karolina i to właśnie jej emocje oraz przemyślenia poznajemy najlepiej. Kobieta bardzo dużo analizuje. Wraca do wydarzeń, rozkłada je na części pierwsze, szuka odpowiedzi i próbuje zrozumieć wszystko, co dzieje się wokół niej.
Momentami jej rozważania były dla mnie przytłaczające. Miałam wrażenie, że Karolina tak bardzo koncentruje się na własnych odczuciach, że przestaje zauważać ludzi, którzy są obok niej.
A przecież Paweł i córka również przeżywają wypadek Wojtka. Oni także się boją, mają własne emocje i potrzebują bliskości. Karolina jednak nie zawsze potrafi to dostrzec. Zamiast zbliżyć się do rodziny w trudnym momencie, coraz bardziej się od niej oddala.
I właśnie tutaj powieść skłoniła mnie do refleksji.
Jak często w obliczu własnych problemów jesteśmy tak skupieni na tym, co czujemy, że nie zauważamy cierpienia osób stojących tuż obok? Jak łatwo założyć, że skoro ktoś milczy, to wszystko jest w porządku?
„Zadziwiające jak wielu rzeczy dających nam szczęście nie zauważamy na co dzień. Umykają naszej uwadze, bo wydają się normalne, banalne i nic nieznaczące.”
To zdanie bardzo mocno pasuje do tej historii. Bo przecież bezpieczeństwo, zdrowie, obecność bliskich, zwyczajny wspólny posiłek czy rozmowa często wydają nam się czymś oczywistym. Dopiero kiedy coś zostaje nam odebrane albo zostaje zagrożone, zaczynamy rozumieć, jak wielką miało wartość.
W książce nie brakuje tajemnic, przepowiedni, niedopowiedzeń i niepokojących wydarzeń. Autorka prowadzi historię niespiesznie, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki.
I właśnie tempo jest tym, co może podzielić czytelników. Akcja rozwija się bardzo powoli, a momentami miałam wrażenie, że niemal stoi w miejscu. Bohaterowie długo analizują sytuację i zastanawiają się, co zrobić dalej. Dużo miejsca zajmują również przemyślenia Karoliny.
Nie jest to więc powieść dla osób, które oczekują dynamicznej akcji i gwałtownych zwrotów wydarzeń. To historia, która wymaga cierpliwości i pozwala bardziej przyglądać się bohaterom, ich emocjom oraz relacjom.
A im dłużej o niej myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że największą tajemnicą tej historii wcale nie muszą być przepowiednie ani wydarzenia, których nie sposób racjonalnie wyjaśnić.
Może największą tajemnicą jest człowiek i to, jak wiele potrafi przeoczyć, kiedy skupia się wyłącznie na własnych troskach.
„Wszystkie moje troski” to opowieść o rodzinie, lęku, trudnych doświadczeniach, tajemnicach i próbie odnalezienia sensu w tym, co nas spotyka. Pokazuje, że czasami życie zabiera nam poczucie bezpieczeństwa po to, byśmy zatrzymali się i zobaczyli rzeczy, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.
Bo być może szczęście wcale nie przychodzi do nas w wielkich, spektakularnych momentach.
Może jest właśnie w tym, co każdego dnia uznajemy za zwyczajne.
W obecności drugiego człowieka, w zdrowiu, w spokojnym domu, w rozmowie, w możliwości przytulenia kogoś, kogo kochamy.
Tylko czy potrafimy to zauważyć, zanim życie zmusi nas, byśmy zrozumieli, jak wiele mieliśmy?
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeśli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni.
Książka jest wpisana na naszą listę przeczytanych książek.
Współpraca z Wydawnictwem Replika.
- tytuł: Wszystkie moje troski
Cykl: Pod lipowym wzgórzem (tom 2) - autor: Agnieszka Matuszewska
- wydawnictwo: Replika
- data wydania: 07.07.2026
- ilość stron: 320
- ocena: 6/10







