
Historia ma to do siebie, że prawdę widzi się z pewnej perspektywy, a będąc w samym środku wydarzeń, nie jest się w stanie ocenić rzeczywistości…
Cypryjskie meze
Ewelina nie spodziewała się, że pomoc w codziennych czynnościach starszej pani odmieni jej życie. Miała to być przysługa przyjacielska, dopóki przyjaciółka nie zabierze babci do siebie. Jednak z czasem ich znajomość przerodziła się w przyjaźń, a seniorka opowiedziała swoją historię życia Ewelinie. Dało to początek niezwykłej przygodzie, która odmieniła życie wielu osób.
Dziewczyna zobowiązała się rozwikłać zagadkę sprzed lat, której początek znajdował się na Cyprze. Tylko czy po 50 latach można poznać prawdę o pewnym menu z cypryjskiej restauracji? Ewelina mimo nikłych szans na powodzenie misji, postanowiła sprawdzić to na miejscu.
Czasami człowiek chce zrobić coś, czego sam nie nie rozumie, i to ponoć nazywa się zbieraniem życiowych doświadczeń.
„Cypryjskie meze” to historia utkana z ludzkich losów, które zostały dramatycznie doświadczone. Wypełniona emocjami, smakiem i zapachem potraw oraz opisami cypryjskich miejsc. Należy też tu wspomnieć o mitologii greckiej i historii Cypru. I to wszystko stanowi doskonale wymieszany koktajl, którym czytelnik delektuje się. Wraz z bohaterami przeżywałam ich decyzje i zbierałam informacje o wydarzeniach sprzed lat. Gdy czytałam o inwazji tureckiej na Cypr, to byłam przerażona jaki los spotkał mieszkańców wyspy.
Trzymałam kciuki, by Ewelina rozwiązała zagadkę odręcznie napisanego menu i byłam pewna podziwu dla niej, że konsekwentnie dąży do celu. Nie małą rolę odegrał tu przystojny Cypryjczyk Jorgos.
W życiu bywają takie historie, które na początku samemu trzeba zrozumieć.
Jolanta Kosowska po raz kolejny podarowała historię utkaną nie tylko emocjami, ale też misternie spisany przewodnik po Cyprze. Co warto zobaczyć i jakich potraw należy spróbować, by poczuć wyjątkowy klimat wyspy. I kupiła mnie tym, bo nie dość, że poznałam dramatyczną historię Cypru, to jeszcze nabrałam ochoty, by udać się w podróż na Cypr. Podążyć śladami bohaterów i zobaczyć to co oni widzieli, ale mowa tu o Ewelinie i Jorgosie. Bo tego co doświadczyła Eleni i rodzina Jorgosa, to nie życzę nikomu. Nadał jest mi trudno wyobrazić sobie co czuje człowiek, który musi opuścić swój dom bez prawa powrotu. Często nie wiedząc czy przeżyje, bo wiele osób zginęło w trakcie tureckiego najazdu, który miał miejsce w 1974 roku.
Nie wiem, czy to zrozumiesz, ale w życiu więzy krwi nie są najważniejsze. Rodzina to nie więzy krwi, to przeżycia, nieprzespane noce, to marzenia, to razem spędzony czas, to wszystko, co na łączy.
Dlatego niech was nie zwiedzie sielska okładka, bo tu oprócz dobrego zakończenia, kryje się dramat narodu. Jest to historia o poszukiwaniu własnych korzeni, łączeniu rodzin i nie traceniu nadziei na szczęśliwe zakończenie. Bo nadzieja umiera ostatnia i do końca trzeba wierzyć, że zaginieni się odnajdą.
Inne historie inspirowane podróżami
Czytam dla przyjemności objęło patronatem „Cypryjskie meze”.
Współpraca z Wydawnictwem Zaczytani.
Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeżeli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią, może Was moja opinia do tego skłoni. Czekam na Wasze komentarze.
Książka zostaje dopisana do naszej listy przeczytanych książek.
- tytuł: Cypryjskie meze
- autor: Jolanta Kosowska
- ilość stron: 264
- wydawnictwo: Zaczytani
- data wydania: 26.05.2025
- ocena: 9/10






