156/26 A jednak Małgorzata Jędrzejewska

Pod każdą etykietką zawodową kryje się ktoś i żeby go ocenić, należy najpierw poznać jako człowieka. Nie szufladkować zawczasu, bo można się zawieść.

„A jednak…” – kiedy przeszłość upomina się o swoje

Czy można po kilkunastu latach wrócić do życia, które dawno zostawiło się za sobą? Czy przeszłość rzeczywiście można zamknąć za sobą i zacząć wszystko od nowa? Julia przekona się, że niezałatwione sprawy potrafią powrócić w najmniej oczekiwanym momencie.

„A jednak…” Małgorzaty Jędrzejewskiej to powieść obyczajowa, w której znajdziemy rodzinne tajemnice, skomplikowane relacje, zdrady, rozwody, problemy związane z nastoletnią ciążą, a także wątek kryminalny. Jest sporo emocji, nie brakuje humoru, a przede wszystkim – bohaterów, których życie zdecydowanie nie rozpieszcza.

„Nie załatwione sprawy lubią się mścić, bo prędzej czy później upomną się o swoje.”

I właśnie te słowa świetnie oddają klimat książki.

Kiedy przeszłość wraca

Julia jest samotną matką nastoletniej córki. Kilka miesięcy po narodzinach dziecka jej mąż Robert zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Kobieta, chcąc nie chcąc, musiała nauczyć się żyć bez niego. Z czasem poukładała swoje życie, przyzwyczaiła się do samotności i przestała oglądać się za siebie.

Aż po kilkunastu latach Robert wraca.

I nie pojawia się po to, żeby przeprosić, wyjaśnić swoją nieobecność czy wynagrodzić Julii lata samotnego wychowywania córki. Mężczyzna domaga się praw należnych prawowitemu małżonkowi.

„Są sytuacje, gdy płaczemy bez powodu i takie, gdy chcemy, a nie możemy.”

Julia będzie musiała zmierzyć się nie tylko z własną przeszłością, ale również z konsekwencjami decyzji, których kiedyś nie podjęła. A Robert? Powiem Wam tylko tyle – to wyjątkowo śliski typ. Jego zachowanie zdecydowanie nie wzbudza sympatii, a natura socjopaty sprawia, że trudno przewidzieć jego kolejne posunięcia.

Dom pełen kobiet i emocji

Jedną z rzeczy, które szczególnie spodobały mi się w tej książce, są kobiece bohaterki. Jest ich tutaj naprawdę sporo i każda ma własną historię, charakter oraz problemy.

Stefania – matka Julii i babka Elżbiety – prowadzi otwarty dom. Ciągle ktoś do niej zagląda. Jedni przychodzą na pogawędkę, inni chcą się wyżalić, jeszcze inni potrzebują rady. Dzięki temu dom Stefanii tętni życiem.

I właśnie ten dom jest dla mnie jednym z ciekawszych miejsc w powieści. Spotykają się w nim kobiety o różnych charakterach, doświadczeniach i poglądach. Rozmawiają, wspierają się, czasami oceniają, ale przede wszystkim próbują sobie wzajemnie pomagać. I najważniejsze – jaką rolę w całej historii odegra tajemnicza matka przełożona, która dla wielu osób jest ostatnią deską ratunku… i rozsądku? 😉

„Pod każdą etykietką zawodową kryje się ktoś i żeby go ocenić, należy najpierw poznać go jako człowieka. Nie szufladkować zawczasu, bo można się zawieść.”

To zdanie bardzo dobrze pokazuje jedną z myśli, które autorka przemyca w swojej historii. Jak często oceniamy człowieka przez pryzmat wykonywanego zawodu, wyglądu czy pierwszego wrażenia? A przecież za każdą etykietką kryje się człowiek ze swoją historią.

Zdrady, rodzinne tajemnice i konflikt z prawem

„A jednak…” to powieść obyczajowa, w której naprawdę dużo się dzieje.

Autorka porusza wiele tematów, dlatego trudno tutaj o nudę. Mamy między innymi nastoletnią ciążę, zdrady, rozwody, rodzinne tajemnice, problemy w relacjach, utratę sensu życia, a także wejście w konflikt z prawem.

Momentami wydarzenia następują tak szybko, że trudno nadążyć za bohaterkami. Jedna historia jeszcze się nie kończy, a już pojawia się kolejny problem.

I chyba właśnie dzięki temu książkę czyta się tak dobrze.

Na uwagę zasługuje również wątek kryminalny. Nie jest on najważniejszym elementem fabuły, ale stanowi ciekawe urozmaicenie historii obyczajowej. Dodaje napięcia i sprawia, że zaczynamy zastanawiać się, dokąd właściwie autorka chce nas doprowadzić.

Humor, który trafia w punkt

Małgorzata Jędrzejewska ma również bardzo dobre poczucie humoru. Podobało mi się szczególnie to, jak celnie potrafiła pokazać ludzkie przywary.

Plotkarstwo, pomówienia, poniżanie innych czy czerpanie satysfakcji z cudzych problemów – niestety, takie zachowania można spotkać wszędzie. Autorka nie oszczędza żadnego środowiska i pokazuje, że niezależnie od wykonywanego zawodu czy pozycji społecznej zawsze znajdzie się ktoś, kto lubi uprzykrzać życie innym.

„…młodość to towar tracący świeżość i datę ważności najszybciej ze wszystkich.”

To jeden z tych cytatów, przy których można się uśmiechnąć, ale również chwilę zastanowić.

„A jednak…” – moja opinia

Dawno nie czytałam tak pozytywnej, pełnej energii historii, w której występuje tak wiele wyrazistych kobiet. Oczywiście nie oznacza to, że bohaterki mają łatwe życie. Wręcz przeciwnie – każda z nich mierzy się z własnymi problemami.

A jednak pomimo trudnych tematów książka nie przytłacza. Jest w niej sporo humoru, ciepła, wzajemnej życzliwości i wiary w to, że nawet po bardzo trudnych doświadczeniach można próbować poukładać sobie życie na nowo.

Podobało mi się również to, że autorka nie tworzy wyłącznie kryształowych bohaterów. Są tutaj osoby sympatyczne, są irytujące, są takie, którym kibicujemy, i takie, którym najchętniej powiedzielibyśmy kilka słów do słuchu.

„A jednak…” Małgorzaty Jędrzejewskiej to książka o kobietach, relacjach, konsekwencjach dawnych decyzji i sprawach, których nie da się bez końca zamiatać pod dywan. To historia pokazująca, że przeszłość potrafi wrócić wtedy, kiedy wydaje nam się, że już dawno odeszła.

Co ciekawe, „A jednak…” jest debiutem Małgorzaty Jędrzejewskiej i swoją premierę miało w 2010 roku. Aż wstyd się przyznać, że dopiero teraz odkryłam twórczość autorki.

Jednego jestem jednak pewna – to dopiero początek mojej przygody z książkami Małgorzaty Jędrzejewskiej.

Jeżeli lubicie polskie powieści obyczajowe, historie o silnych kobietach, rodzinne sekrety, skomplikowane relacje, dużą dawkę emocji i delikatnie zaznaczony wątek kryminalny, myślę, że warto dać szansę książce „A jednak…”.

Znacie twórczość Małgorzaty Jędrzejewskiej? A może „A jednak…” już czeka na Waszej czytelniczej liście?

Współpraca z autorką.

Jeżeli czytałyście/czytaliście już tę książkę, proszę podzielcie się ze mną swoimi wrażeniami.
Jeśli jeszcze nie miałyście/mieliście okazji zapoznać się z jej treścią,
może moja opinia Was do tego skłoni. 

Książka jest wpisana na naszą listę przeczytanych książek.

tytuł: A jednak…
autor: Małgorzata Jędrzejewska
data wydania: 01.01.2010
wydawnictwo: Radwan
ilość stron: 270
ocena: 9/10

Otagowano , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *