Wywiad z Jolantą Bartoś

Witam was serdecznie!

Dzisiaj moim i Państwa gościem jest Jolanta Bartoś. Pani Jolanta pisze kryminały, które zyskują coraz szersze grono czytelników. Okazja rozmowy z naszym gościem jest wyjątkowa, gdyż już 29 sierpnia 2019 r. odbędzie się premiera jej najnowszej książki “Furia”, która jest ostatnim tomem o Karolinie Ciesielskiej. Jest to podwójne święto dla autorki, w tym dniu będzie ona świętowała swoje okrągłe urodziny. Z racji, że kobiety o wiek nie pyta się, pozwólcie że nie będę wspominać, które to urodziny.

Kończąc ten krótki wstęp, zapraszam was do przeczytania wywiadu z panią Jolantą. 

Czytam dla przyjemności: Dzień dobry, miło mi, że zgodziła się Pani udzielić wywiad dla Czytelników bloga Czytam dla przyjemności.

Jolanta Bartoś: Dzień dobry.

Czytam dla przyjemności: Co sprawiło, że zaczęła Pani pisać kryminały?
Jolanta Bartoś: Nie umiem konkretnie odpowiedzieć na to pytanie. Jakoś tak pociąga mnie zbrodnia, choć sama nie umiałabym nikomu zrobić krzywdy, ale silne wrażenia, to jest to czego sama szukam nie tylko w książce.

Czytam dla przyjemności: Czy nie miała Pani pokusy, aby napisać powieść obyczajową?
Jolanta Bartoś:
Powieść obyczajową napisałam. „Niepokorną” można bardziej zaliczyć do powieści obyczajowej z wątkiem sensacyjnym niż do kryminału. Niestety kuszą mnie mocniejsze przeżycia czego nie da mi obyczajówka czy romans.

 Czytam dla przyjemności: Skąd czerpane są wzorce bohaterów z Pani powieści?Przyznaję się, że czytając Pani książki, niektóre postacie potrafiły mnie przerazić swoim okrucieństwem. 

Jolanta Bartoś: Niektóre postacie mają rzeczywiste wzorce. Myślę, że jestem dość dobrą obserwatorką i zauważam mnóstwo zachowań, których często staramy się nie widzieć, bo to nie nasza sprawa. Ale świat staje się coraz bardziej okrutny i – niestety towarzyszy temu znieczulica. Natomiast postacie mordercy to jest to, czego sama się boję. Czyste okrucieństwo, które daje uczucie spełnienia sprawcy. 
Poza tym oglądam dużo filmów dokumentalnych o zbrodniach, katastrofach, śledztwach. Sięgam też po dokumenty dotyczące II wojny światowej z czystej ciekawości w jaki sposób można zmanipulować tak wielu ludzi, żeby namówić ich do eksterminacji całych narodów.

Czytam dla przyjemności: „Furia” zamyka cykl o Karolinie Ciesielskiej. Czy nie będzie Pani brakować Karoliny i jej wyjątkowych umiejętności? 
Jolanta Bartoś: Ile można męczyć jedną biedną kobietę? Karolina była postacią, która narodziła się w mojej głowie już dawno i miała być właśnie taka. Zwyczajna dziewczyna posiadająca dar, który jest jednocześnie jej przekleństwem. Nie miała być super bohaterką znającą odpowiedź na wszystkie pytania, ale dziewczyną, która popełnia błędy jak każdy człowiek. W ten sposób, mimo że jest niezwykła i jej przeżycia mogą być chwilami nierzeczywiste, to wciąż pozostaje normalną kobietą marzącą o miłości, rodzinie. 
Losy Karoliny się zakończyły, ale nie znaczy to wcale, że kończę pisać. 
Czytam dla przyjemności: Czy ma Pani rytuał podczas pisania np. ulubiony kubek z kawą, określony rodzaj muzyki, a może idealna cisza pozwala Pani przelać słowa na papier? 
Jolanta Bartoś: Kawa – owszem. Nie mam ulubionego kubka, ale np. w innym kubku piję kawę, w innym herbatę. Najlepiej pisze mi się w ciszy. Nie potrzebuję muzyki, ona mnie rozprasza, gdy piszę. Muzyki słucham, gdy chcę odpocząć. Nie da się mnie zobaczyć ze słuchawkami w uszach, bo w ten sposób nie da się słuchać muzyki. 
Ostatnio nabieram umiejętności odizolowywania się od tego co dzieje się wokół i skupiania myśli na swojej pracy. Nie zawsze się to udaje, ale też nie zawsze jest tak, że siadam do komputera i piszę cały dzień. Wena, to kapryśna dama, o którą trzeba szczególnie dbać. 
Czytam dla przyjemności: Co lubi Pani robić w wolnym czasie? 
Jolanta Bartoś: Wolny czas – powiedziałabym, że w międzyczasie, bo jakoś nie dzielę czasu, na pracę – pisanie i ten wolny. Jeśli czuję potrzebę, to piszę – i to jest to co lubię i co daje mi najwięcej satysfakcji. Czasami myśli pędzą tak szybko, że literki niemal same pojawiają się na monitorze. Aż dziwię się, że tak szybko umiem stukać w klawiaturę. 
Już we wcześniejszych wywiadach mówiłam, że jestem artystyczną duszą i pociąga mnie to co piękne. Uwielbiam rękodzieło. Nie będę wymieniała co robiłam, bo łatwiej powiedzieć co jeszcze przede mną. Od ośmiu lat nieustannie mój czas zajmuje Beading, ale sięgam tez po inne robótki.
Czytam dla przyjemności: Jaki gatunek literacki jest Pani ulubionym jako czytelniczki? 
Jolanta Bartoś: Oczywiście – kryminał. Chociaż nie czytam, gdy piszę. Z dwóch powodów. Szybko nasiąkam stylem pisania innego autora, i to co ważniejsze – nie chcę się zasugerować jakimś wątkiem, który nieświadomie przeniosę do swojej powieści. Moi ulubieni autorzy to Dean Koontz i King.
Czytam dla przyjemności: Co lub kogo zabrałaby Pani w podróż marzeń i gdzie ta podróż miałaby finał? 
Jolanta Bartoś: Wiadomo, że jeśli się gdzieś podróżuje, to najważniejsze jest towarzystwo. Ważne, że mamy przy sobie osobę, z którą lubimy spędzać czas. Reszta jest dodatkiem. Nie dałaby mi radości podróż na wyspy Kanaryjskie, gdybym miała pojechać sama lub z kimś kogo nie lubię. Najważniejsze to umieć się dzielić radością i dawać ją innym. Myślę, że tylko wtedy człowiek może być naprawdę szczęśliwy.
Czytam dla przyjemności: Która z napisanych powieści jest Pani szczególnie bliska? 
Jolanta Bartoś: Każdą swoją powieść „lubię”, albo nie ma takiej, której musiałabym się wstydzić. Oczywiście zawsze ważny jest debiut. Dla mnie również Ania z „Niepokornej” jest bohaterką, która ma dużo moich cech. Ale najwięcej emocji wzbudza powieść nad którą właśnie pracuję.
Czytam dla przyjemności: Organizuje Pani book toury. Czy taka forma promocji książki daje Pani możliwość nie tylko przeczytania opinii czytelników, ale również poznania uczestników book tour na gruncie prywatnym? 

Jolanta Bartoś: Book Tour postanowiłam zorganizować sama, ponieważ jedna z moich książek wciąż jeszcze do mnie nie wróciła. BT trwa dwa lata. Pierwszy był trochę niepewny, czy dam radę? Ale poszło. Książka wróciła po niespełna pół roku, potem była druga moja powieść- też pół roku (16 uczestniczek). W tej chwili organizuję BT dla koleżanek – autorek. Jest ich kilka, ale da się to ogarnąć. 
Jest to forma promocji. Jest niezwykle miło, gdy książka wraca, po wielu przeżyciach, komentarzach na jej stronach i pełna wrażeń. Bo każdy wpis w powieści tak traktuję – jak przygodę, którą ktoś przeżył sięgając po moją powieść.
Czytam dla przyjemności: Czy korzysta Pani z możliwości uczestniczenia w spotkaniach autorskich? 
Jolanta Bartoś: Uwielbiam spotkania autorskie. Gdy tylko jest taka możliwość jeżdżę na nie. Ale to zależy od bibliotek. Wiele z nich niestety odmawia, częściowo też rozumiem. Jest tak wielu autorów, że nie wszystkich są w staniu ugościć. Jednakże taka forma promocji – możliwość spotkania z czytelnikiem na żywo jest najcenniejsza.

Czytam dla przyjemności: Wiem, że grono miłośników Pani twórczości stale rośnie. Z czego się cieszę, bo sama bardzo lubię czytać Pani książki. Proszę powiedzieć czy zdarzają się osoby, które zamiast konstruktywnej krytyki stosują hejt wobec Pani i jej twórczości? 
Jolanta Bartoś: Hejt niestety zawsze się trafia, co jest przykre. Oczywiście moja twórczość nie musi się każdemu podobać. Każdy ma swój gust i prawo do własnego zdania. Ja też po wielu autorów nie sięgam, bo próbowałam i nie dałam rady. 
Natomiast boli mnie hejt. Odsuwam się od takich osób jak najdalej. Wiem, że nigdy nie podam im ręki. A hejt jest coraz częstszy. Wystarczy, że masz odmienne zdanie, nie chcesz kogoś poprzeć i już zaczyna się nagonka. Usuwam takie osoby ze swojego otoczenia. 
Czytam dla przyjemności: Czy pisze Pani już kolejną powieść, która zaskoczy czytelnika? Czy może Pani zdradzić o czym będzie główny wątek? 
Jolanta Bartoś: Oczywiście, kolejna powieść niedługo trafi do wydawnictwa. Jej tytuł nie jest sekretem. „Stalker” powstaje na podstawie prawdziwych wydarzeń. Manipulacja w Internecie i realnym życiu, podszywanie się pod kogoś, kradzież wizerunku, ośmieszanie. Eskalacja przemocy, która prowadzi do całkowitego zniszczenia komuś życia… 
Temat dla mnie trudny, ponieważ sama dwukrotnie padłam ofiarą cyberprzemocy, więc niemal każde zdanie w powieści niesie ze sobą ładunek emocjonalny, który szczególnie mnie boli. 
Bardzo dużo w mediach mówi się o hejcie. Dopóki to nie dotyczy nas samych nie zdajemy sobie sprawy w jaki sposób cierpi ofiara. Często spotykam się z postami w których osoba pisząca zarzeka się, że „nie miesza się w takie sprawy, ale….” Unikam takich osób. To co robią jest toksyczne. 
Czytam dla przyjemności: Dziękuję Pani za rozmowę. 
Jolanta Bartoś: Dziękuję.
Mnie nie pozostaje nic innego jak zaprosić Was do odwiedzenia strony pani Jolanty kliknij tutaj i zaobserwowania fanpage’a, aby być na bieżąco z twórczością autorki. Najnowszą książkę “Furię” wraz z dodatkiem “Furia efekt motyla” z autografem możecie nabyć bezpośrednio u autorki, szczegóły znajdziecie na fanpage’u pani Jolanty.
Zapraszam was do odwiedzenia mnie jutro, bo chcę podzielić się z wami moją opinią o “Furii”.

 

Czy czytaliście książki pani Jolanty? Która z przeczytanych książek najbardziej wam się spodobała? Zapraszam do dyskusji.
Dodaj do zakładek Link.

3 odpowiedzi na „Wywiad z Jolantą Bartoś

  1. Ewelina-czyta mówi:

    Bardzo interesujący wywiad. Zaczynam nabierać ochoty na książki p. Jolu

  2. Nie znam jeszcze twórczości autorki, ale wywiad bardzo przyjemnie mi się czytało. 😊

  3. Gosia mówi:

    Ciekawa rozmowa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *